W piątkowym wydaniu "Wyborczej" Maciej Chołodowski przeprosił ministra środowiska – informuje portal Wirtualne Media. Słowa o "wykańczaniu populacji" nie padły z ust Henryka Kowalczyka.
13 lutego TVN24 ujawnił nagranie ze spotkania Henryka Kowalczyka z przedstawicielami związków zrzeszających myśliwych. Do spotkania doszło w grudniu ubiegłego roku. Rozmowy dot. zalecanego przez resort środowiska odstrzału dzików związanego z rozprzestrzeniającym się ASF-em.
– Ja miałbym taki apel, a właściwie nawet zalecenie, żeby we wszystkich okręgach organizować te polowania wielkoobszarowe, a szczególnie bardzo intensywne na strefach objętych ASF-em. Mówiąc krótko, na prawo od autostrady A1 – mówił Henryk Kowalczyk. Mężczyzna określony w tekście na TVN24.pl jako łowczy okręgowy z Wrocławia stwierdził: – Depopulacja dzika idzie pełną parą. Myśliwi odstrzelili już gros tych dzików. W tej chwili przystępujemy do tzw. dorzynek, czyli wykańczania populacji, całkowitej depopulacji. Coraz trudniej jest te dziki upolować.
W lutym w „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł Macieja Chołodowskiego. Słowa łowczego przypisano w tekście ministrowi środowiska. "W rzeczywistości wypowiedź ta pochodziła od jednego z uczestników roboczego spotkania, w którym 28 grudnia 2018 r. brał udział minister środowiska. Za błąd pana ministra przepraszam" – sprostowanie o takiej treści ukazało się w piątkowym wydaniu gazety Adama Michnika.
twitterCzytaj też:
Masz ten produkt w domu? GIS wycofuje go ze sprzedażyCzytaj też:
Kłopotek: Wspólna lista opozycji to bardzo wiele zagrożeń
