Prezydent Rafał Trzaskowski ogłosił w mediach społecznościowych, jakie działania podejmują miejskie służby, aby uporać się z plagą dzików.
– W zeszłym roku dostaliśmy od Was blisko 9 tys. zgłoszeń dotyczących dzików. 121 z nich dotyczyło ataków. Od początku tego roku łowczowie lasów miejskich interweniowali około 1400 razy. Bezpieczeństwo mieszkańców Warszawy jest najważniejsze. Kiedy dzik pojawia się przy przedszkolu, na placu zabaw czy na ruchliwej ulicy, miasto musi reagować. I reaguje. Teraz najważniejsze, bo tu narosło najwięcej nieporozumień. Dlaczego nie wywozimy dzików za miasto? Unijne przepisy o afrykańskim pomorze świń zakazują przemieszczania dzików na terenie całego kraju bez żadnych wyjątków – mówi polityk.
– Niezależnie od tego, czy zwierzę jest zdrowe. Ten zakaz obowiązuje w całej Unii, także w państwach, gdzie ASF w ogóle nie występuje. I nie jest oczywiście tak, że po prostu się z tym pogodziłem – dodał.
Trzaskowski poinformował, że wystąpił do Ministerstwa Rolnictwa o zwrócenie się do Komisji Europejskiej o wyłączenie Warszawy spod tego zakazu, bo w stolicy choroby nie ma. – Wystąpiliśmy oficjalnie i dostaliśmy odpowiedź odmowną, popartą stanowiskiem głównego lekarza weterynarii. Mam zresztą te pisma w aktach miasta – wskazuje.
Antykoncepcja dla dzików?
– Próbowaliśmy tej drogi i to wielokrotnie, i została zamknięta nie przez Warszawę. Sprawdzaliśmy też drugie rozwiązanie, o które najczęściej pytacie. Antykoncepcję dla dzików. Pytaliśmy o to głównego lekarza weterynarii dwukrotnie. Ostatni raz w czerwcu tego roku. Odpowiedź jest dokładnie taka sama. Ani w Polsce, ani w żadnym kraju Unii Europejskiej nie ma dopuszczonego do stosowania środka antykoncepcyjnego dla dzików. Inspektorat nie ma nawet informacji o prowadzonych badaniach. Nie mogę oprzeć polityki bezpieczeństwa miasta na metodzie, która oficjalnie nie istnieje – wyjaśnia włodarz Warszawy.
Następnie padło zapewnienie, że władze robią wszystko, na co pozwalają przepisy, zanim sięgną po ostateczność. – Uzyskaliśmy zgodę marszałka województwa na odstępstwo od zakazu płoszenia dzików i płoszymy wszędzie tam, gdzie jest dokąd przepędzić te zwierzęta. Tam, gdzie trzeba interweniować, główną metodą nie jest strzał, tylko odłów. Dzik jest najpierw usypiany. Każde uśmiercone zwierzę badamy pod kątem ASF. Wiem, że w tej chwili Warszawa jest podzielona mniej więcej w połowie. Jedni piszą do mnie, żeby nie ruszać dzików, drudzy, żeby wreszcie działać zdecydowanie, bo boją się wypuścić dziecko na podwórko – mówi.
– Rozumiem obie te racje i żadnej z nich nie lekceważę. Dlatego podjąłem decyzję o powołaniu zespołu do spraw dzikich zwierząt z udziałem naukowców, praktyków, organizacji społecznych i radnych. Zespół pracuje od maja w grupach roboczych nad badaniem populacji, analizą metod, edukacją i rekomendacjami. Odbyło się kolejne posiedzenie tego zespołu i zapadła na nim bardzo ważna decyzja. Powołujemy grupę, która przygotuje propozycje zmian w przepisach, takich, które dadzą samorządom narzędzia, aby wreszcie rozwiązywać ten problem inaczej – wylicza Trzaskowski.
Prezydent Warszawy apeluje do mieszkańców: Nie dokarmiajcie dzików
Jak mówi, "sedno sprawy jest takie: dzisiejsze prawo nie daje dużemu miastu żadnego innego narzędzia. I to prawo trzeba zmienić. Oczywiście na to musi być zgoda Unii Europejskiej i odpowiednich ministerstw".
– Na koniec prośba do Was, bo w tej sprawie naprawdę wiele zależy od nas wszystkich. Nie dokarmiajcie dzików. Zamykajcie altany śmietnikowe i nie zostawiajcie odpadków przy kontenerach. Dzik, który raz znajdzie u nas jedzenie, po prostu wraca i jeszcze sprowadza całe stado. Tak właśnie z osiedla robi się las. Dziki po prostu przychodzą tam, gdzie jest co jeść – zakończył prezydent stolicy.
Czytaj też:
Dziki w Warszawie do odstrzału. Jest decyzja Czytaj też:
Dziki atakują ludzi. Zielińska: Jest wrażenie, że chronią się w miastach
