Dramatyczne sceny we Włocławku
O tragicznym zdarzeniu we Włocławku (województwo kujawsko-pomorskie) donosi "Gazeta Pomorska". Z ustaleń dziennikarzy tego tytułu wynika, że w czwartek ok. godziny 13 starszy mężczyzna robiący zakupy w jednym z supermarketów zasłabł. Obsługa sklepu, która zauważyła niepokojące zachowanie klienta, natychmiast ruszyła mu na pomoc. Kiedy zadzwoniono na pogotowie pracownocy supermarketu przeżyli zdumienie. Okazało się bowiem, że w całym mieście nie było wolnej karetki.
40 minut czekania na pomoc
Jak podaje gazeta, do potrzebującego pomocy mężczyzny wysłano więc najbliższą wolną karetkę z położonej 22 kilometry od Włocławka stacji w Bądkowie w powiecie aleksandrowskim. 40-minutowe oczekiwanie na pomoc okazało się jednak zbyt długie. Z relacji gazety wynika, że w tym czasie klient sklepu odzyskał przytomność i po chwili znowu ją stracił. Kiedy pracownicy nie wyczuli funkcji życiowych przystąpili do reanimacji. Niestety, mężczyzna zmarł przed supermarketem. Wiadomo, że na miejscu obecna była policja z Włocławka.
Dlaczego nie było wolnej karetki?
"Gazeta Pomorska" przywołuje relacje świadków, według których po pomoc dzwoniono na numer alarmowy nawet kilkanaście razy. Z nieoficjalnych ustaleń gazety wynika, że brak wolnej karetki był spowodowany głównie wyjazdami związanymi z pandemią koronawirusa.
W sprawie tragicznego zdarzenia we Włocławku ze Stacją Pogotowia Ratunkowego w tym mieście próbował się skontaktować dziennik "Fakt". Niestety, bezskutecznie.
Czytaj też:
"Dlaczego pan kłamie?". Poseł Lewicy o śmierci ojca w SejmieCzytaj też:
Zmarł ks. Adam Myszkowski. Na początku miesiąca został brutalnie pobity
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
