"DGP" powołuje się na kontrolę przeprowadzoną przez inspektorów farmaceutycznych, która dotyczyła warunków przechowywania szczepionek. Według ustaleń gazety wyniki audytu są zatrważające.
"Nie dość, że wykazano, iż tysiące szczepionek nadaje się do utylizacji, to są dowody na to, że lekarze szczepili, wiedząc już, że specyfik należy zniszczyć. To narażenie dzieci na poważne choroby" – czytamy w dzienniku.
Wśród preparatów, które powinny zostać zniszczone, a które podano pacjentom, są m.in.: Euvax B, Engerix B, Bexsero, Clodivac, Boostrix, Typhim VI, Verorab. Są to szczepionki m.in. przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B, meningokokom, pneumokokom, gruźlicy, tężcowi, wściekliźnie czy ospie wietrznej.
Dorota Konaszczuk, szefowa sanepidu w Gorzowie Wielkopolskim, powiedziała w rozmowie z "DGP", że na jej terenie w aż 10 placówkach wykorzystano szczepionki, które powinny być zutylizowane.
Sprawa wkrótce trafi do prokuratury, ponieważ zdaniem urzędników doszło do narażenia najmłodszych pacjentów na utratę zdrowia i życia. Gazeta podkreśla, że źle przechowywana szczepionka nie działa, choć rodzice myślą, że zaszczepili dziecko. Takich przypadków było co najmniej kilkaset.