Lech Kaczyński, mąż stanu

Lech Kaczyński, mąż stanu

Dodano:   /  Zmieniono: 
Lech Kaczyński, mąż stanu
Lech Kaczyński, mąż stanu
Od tragicznej śmierci Lecha Kaczyńskiego minęły niemal cztery lata. Mimo to do tej pory nie powstała żadna duża, solidna, filmowa, dokumentalna biografia polityczna śp. prezydenta. Najlepszy to dowód słabości albo też raczej politycznych uległości i uwikłań polskich mediów.

Czy może być coś bardziej atrakcyjnego dla widza niż właśnie opowieść o politycznej drodze do władzy Kaczyńskiego? Człowieka, który działał w opozycji lat 70., doradzał w czasie strajków „Solidarności” w sierpniu roku 1980, uczestniczył w walce o odzyskanie wolności po stanie wojennym, był obecny w czasie rokowań Okrągłego Stołu, popierał przyspieszenie symbolizowane przez Lecha Wałęsę; człowieka, który był już w niepodległej Polsce szefem NIK, ministrem sprawiedliwości, prezydentem Warszawy i prezydentem Polski; człowieka, który zginął tragicznie w Smoleńsku? Czy może być coś ciekawszego od takiej opowieści? W politycznej historii Kaczyńskiego skupiają się jak w soczewce całe niemal losy powojennej Polski. Aż się prosiło, by pokazać, na czym polegał jego fenomen, czym ta prezydentura różniła się od pozostałych, dlaczego tak wielu Polaków przyjęło ją z nadzieją oraz dlaczego Kaczyński miał tylu wpływowych i bezwzględnych wrogów. A jednak, jak widać, żadna wielka telewizja nie potrafiła wyprodukować takiego dokumentu.

Wielkie telewizje wyręczył w tym zadaniu Robert Kaczmarek. To autor i producent takich filmów jak choćby „Towarzysz generał” czy „Solidarni 2010”, z których każdy odsłaniał bolesną, ukrytą prawdę o współczesnej Polsce. „Niosła Go Polska” Kaczmarka to pierwsza tak oczekiwana i tak gruntowna biografia polityczna Kaczyńskiego. To też kolejny film z serii tych, które ukazują się poza oficjalnym obiegiem. Kolejny smutny dowód ograniczenia dyskursu publicznego i wyrzucania na margines, a właściwie poza margines poglądów i wrażliwości ważnych dla co najmniej jednej trzeciej społeczeństwa. Jan Pospieszalski, Joanna Lichocka, Ewa Stankiewicz, Anita Gargas – to nazwiska twórców, którym nie dano szansy na prezentację swych dokumentów w dużych, powszechnie dostępnych stacjach telewizyjnych. Nie poddali się jednak, nie zrezygnowali. Dzięki temu nie udało się stłumić wolnego słowa, a raczej wolnego filmu.

W jednym filmie nie da się z pewnością pokazać całej wielowymiarowej postaci tragicznie zmarłego prezydenta. Dlatego postanowiliśmy w „Do Rzeczy” opublikować dodatkowo poświęcone znaczeniu jego prezydentury teksty i wypowiedzi publicystów. Warto je wszystkie, wierzę, przeczytać. Warto, bo dzięki nim wyraźniej widać, co to znaczy być mężem stanu. To pojęcie bowiem, mniemam, najtrafniej opisuje działalność i misję Lecha Kaczyńskiego.

foto:wiki

Autor: Paweł Lisicki
 0
Czytaj także