Trudnowski: PiS ma podstawowy problem z Polskim Ładem

Trudnowski: PiS ma podstawowy problem z Polskim Ładem

Dodano: 28
Polski Ład, zdjęcie ilustracyjne
Polski Ład, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: PAP / Mateusz Marek
Rządzącym nie udało się dotrzeć do społeczeństwa z głównym przekazem, że 70 proc. Polaków zyska na zmianach podatkowych, a 90 proc. nie straci – mówi DoRzeczy.pl Piotr Trudnowski, prezes Klubu Jagiellońskiego.

Damian Cygan: Czy rozwiązania podatkowe zawarte w Polskim Ładzie to jest ten mur, o który może rozbić się koalicja Zjednoczonej Prawicy?

Piotr Trudnowski: Podstawowym problem Polskiego Ładu jest to, że on tak naprawdę w żadnym momencie nie zaczął być konsekwentnie i spójnie komunikowany. Oczywiście reakcja większości mediów i nadmiar ekspertów reprezentujących klasę wyższą sprawiły, że Polski Ład od początku spotykał się z dość intensywną krytyką. Natomiast dane, które dostarczają nam sondaże, mówią, że duża grupa Polaków uważa – wbrew faktom – iż te zmiany podatkowe będą szkodliwe dla ich budżetu. To właśnie pokazuje całościowy problem komunikacyjny. Obozowi rządzącemu nie udało się dotrzeć do społeczeństwa z głównym przekazem, że 70 proc. Polaków zyska na tych zmianach, a 90 proc. nie straci.

Telewizja publiczna może przez kolejne cztery lata powtarzać propagandę o tym, jak fantastycznym programem jest Polski Ład, tylko że mówi cały czas do przekonanych i mocno już zmobilizowanych wyborców. Weźmy bardzo prostą kwestię, czyli billboardy. Na ulicach mamy ciągle dziesiątki, jeśli nie setki billboardów dotyczących tego, jaki był efekt negocjacji wokół budżetu unijnego, natomiast komunikacji w zakresie Polskiego Ładu nie ma. Nie przeceniałbym też sprawczości polityków Porozumienia w kształtowaniu opinii publicznej, bo to nie ich wątpliwości dotyczące Polskiego Ładu są głównym źródłem nastawienia Polaków do tego programu.

Zwracam również uwagę, że rządzącym nie udało się zakomunikować ani kwestii podwyższenia kwoty wolnej od podatku, ani tego, że istotą tej reformy jest przede wszystkim odejście od modelu, w którym osoby najbogatsze płacą de facto najniższe podatki. To wszystko jest zaskakujące, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, jak budowano przekaz w sprawie wcześniejszych flagowych projektów PiS, które były dobrze przygotowane komunikacyjnie.

Zdymisjonowana w środę wiceminister rozwoju Anna Kornecka już w piątek wróciła do resortu w roli pełnomocnika ministra Jarosława Gowina. Czy to oznacza, że Porozumienie wcale nie chce wyjść z koalicji?

Tak bym to interpretował. Gdyby w sobotę na zarządzie Porozumienia miała zapaść decyzja o jakimś rychłym przesileniu w postaci wyjścia z koalicji, to ta dzisiejsza nominacja stałaby się niezrozumiała. Myślę więc, że tym scenariuszem bazowym jest pozostanie Porozumienia w rządzie. Oczywiście pytanie brzmi, jak długo, ale na to chyba nikt nie zna odpowiedzi, nawet sami politycy partii Gowina.

Natomiast źródła konfliktu między Porozumieniem a PiS są dużo głębsze niż ta konkretna sprawa. Sytuacja, w której spór ogniskuje się wokół kwestii dotyczącej Polskiego Ładu, jest tak naprawdę korzystna dla obu stron. Porozumienie buduje w ten sposób własną tożsamość jako reprezentant polskich przedsiębiorców. Z kolei stratedzy PiS zakładają, że na jakimś etapie uda się przekonać większe grono Polaków do słuszności rozwiązań podatkowych Polskiego Ładu. Gdy tylko to się wydarzy, politycy PiS będą mogli powiedzieć, że Porozumienie, nie popierając tych zmian, utrudnia możliwość obniżenia podatków większości Polaków.

Czy dziś większym problemem dla Jarosława Kaczyńskiego są wewnętrzne tarcia w Zjednoczonej Prawicy, czy może konflikt z UE, za którym kryje się brak akceptacji Krajowego Planu Odbudowy i odwlekanie wypłaty środków dla Polski?

Koniec koniunktury międzynarodowej dla Prawa i Sprawiedliwości jest zdecydowanie największym problemem Kaczyńskiego. Sprowadza się to zresztą nie tylko do kwestii stosunków z UE. Od momentu, w którym mamy do czynienia z administracją Joe Bidena, PiS jest rzeczywiście dużo bardziej osamotnione w polityce międzynarodowej, co siłą rzeczy sprawia, że również partnerzy z różnych europejskich stolic są gotowi na śmielsze pogrywanie sobie z polskim rządem. Moim zdaniem i powrót Donalda Tuska, i nastroje w koalicji należy odczytywać według takiego oto klucza, że skończyła się koniunktura związana z prezydenturą Donalda Trumpa i to w dłuższej perspektywie utrudnia PiS prowadzenie takiej polityki, jaką chciałby prowadzić Kaczyński.

Pamiętajmy też, że kłopoty w relacjach z UE mają dla PiS również konsekwencje krajowe, bo ośmielają obu koalicjantów. Dziś Zbigniew Ziobro udzielił wywiadu, w którym nie powstrzymał się od podkreślenia, że w sprawach europejskich są daleko idące różnice między nim a premierem Morawieckim. Z drugiej strony mamy Jarosława Gowina konsekwentnie budującego swój wizerunek jako jedynego polityka obozu rządzącego, który utrzymuje eksponowane relacje z USA i sprzeciwia się regulacjom dotyczących TVN. To wszystko pokazuje, że Morawiecki i Kaczyński mają problemy na obu flankach.

Do tego dochodzi coraz większa determinacja takich instytucji jak Trybunał Sprawiedliwości UE, żeby wkraczać w kompetencje państwa członkowskiego. To wszystko jest dla PiS nie tylko utrudnieniem politycznym, ale pokazuje również, że podejmowane przez rząd inicjatywy w celu zwiększenia podmiotowości Polski w UE oraz walka o to, żeby organy unijne nie przekraczały swoich kompetencji traktatowych, prowadzą de facto do odwróconych skutków.

Czytaj też:
Fogiel podał "warunek minimum" jeśli chodzi o koalicję
Czytaj też:
Dr Anusz: Kaczyński będzie chciał szybko zamknąć ten front

Rozmawiał: Damian Cygan
Źródło: DoRzeczy.pl
 28
Czytaj także