"Gnój", "gnida" – tymi słowami pracownik poznańskiej uczelni napisał o Pawle Kukizie. Niektórych posłów określał natomiast mianem "kundli Kaczyńskiego". Seria emocjonalnych wpisów była spowodowana burzliwymi obradami Sejmu, gdy dokonano reasumpcji głosowania.
Teraz jednak pracownik przeprasza lidera Kukiz'15 za swoje słowa. "Jeżeli poczuł się Pan urażony moimi tweetami z dni 11-12 sierpnia br., przepraszam. Wszystkie wpisy, w których pada Pańskie nazwisko, skasowałem" – napisał mężczyzna na Twitterze, zwracając się bezpośrednio do Kukiza.
Czarnek interweniuje
Minister Przemysław Czarnek zapowiedział, że naukowiec, który "obrzydliwie wyrażał się pod adresem Pawła Kukiza", nie będzie pracował już na swojej uczelni.
– Ci, którzy kłamią i manipulują, mają tylko jeden cel, ten sam, który mają ci, którzy dzisiaj hejtują w sposób absolutnie skandaliczny na przykład pana posła Pawła Kukiza, którego bardzo serdecznie pozdrawiam i chcę zapewnić, że ten naukowiec, z jednego z ważnych miast w Polsce, który w ten sposób obrzydliwie wyrażał się pod adresem pana posła Kukiza, nie będzie na tej uczelni pracował, bo nie ma miejsca dla tego rodzaju hejterów w kadrze polskich naukowców – powiedział Czarnek w programie "Gość Wiadomości" w TVP.
Kim jest zagrożony wykładowca?
Według "Rzeczpospolitej" naukowiec, o którym mówił minister edukacji i nauki, to dr Maciej Borkowski z Instytutu Filologii Germańskiej UAM w Poznaniu. – Nie wiem, co się dzieje, to jest jakiś koszmar. Niech mnie ktoś uszczypnie – powiedział w rozmowie z "Rz".
Dr Borkowski przyznał, że umieścił na Twitterze trzy wpisy odnoszące się do Pawła Kukiza. Swoje zachowanie tłumaczył emocjami. – Byłem wzburzony, tak jak przynajmniej połowa internetu – stwierdził.
Czytaj też:
"Wolne media bez Kukiza". Politycy KO o cenzurowaniu lidera Kukiz'15Czytaj też:
Co będzie z Kukizem? "Kaczyński go wykorzysta i porzuci przed Bożym Narodzeniem"
