"Totalitarni postępowcy Borisa?". Hiszpański eurodeputowany w obronie Ziemkiewicza

"Totalitarni postępowcy Borisa?". Hiszpański eurodeputowany w obronie Ziemkiewicza

Dodano: 24
Hermann Tertsch podczas wiecu partii Vox
Hermann Tertsch podczas wiecu partii Vox / Źródło: fot. SOPA Images/LightRocket/Getty Images
Hermann Tertsch – legenda dziennikarstwa hiszpańskiego, eurodeputowany hiszpański z ramienia grupy EKR – wyraził oburzenie na swoim koncie Twitterowym z powodu zatrzymania polskiego dziennikarza Rafała Ziemkiewicza.

Hiszpański eurodeputowany zamieścił wczoraj na Twitterze wpis następującej treści:

"Wielka Brytania była wyspą wolności i przystąpiła do wojny za Polskę. Za to dzisiaj odmawia wjazdu i deportowała Rafała Ziemkiewicza, znanego polskiego dziennikarza i pisarza, który przybył z żoną i córką. I usprawiedliwia to 'jego postępowaniem i opiniami'. Totalitarni postępowcy Borisa?".

twitter

To wzruszający gest solidarności wobec publicysty "Do Rzeczy", tym bardziej, że jak można było przekonać się wczoraj - środowisko dziennikarskie w Polsce nawet w tej skandalicznej sprawie okazało się niezwykle podzielone i niezwykle mało solidarne.

Czytaj też:
"Niedopuszczalne naruszenie zasady wolności słowa". Mocne oświadczenie CMWP SDP ws. zatrzymania Ziemkiewicza
Czytaj też:
Lisicki o zatrzymaniu Ziemkiewicza: Napad na polskiego obywatela w biały dzień

Zatrzymanie Rafała Ziemkiewicza

W sobotę Rafał Ziemkiewicz został zatrzymany przez brytyjskie służby. Do szokujących wydarzeń doszło na lotnisku Heathrow. Publicysta "Do Rzeczy" wylądował dzisiaj w Wielkiej Brytanii, gdzie towarzyszył córce, która miała rozpocząć naukę na Oxfordzie.

Brytyjskie służby przepuściły żonę i córkę Ziemkiewicza, ale jego samego zatrzymały. Po kilku godzinach bez podania powodu publicysta został zatrzymany. Z naszych informacji wynika, że Ziemkiewiczowi odebrano leki, dokumenty i telefon.

Z dokumentu wydanego przez brytyjski Urząd do Spraw Cudzoziemców wprost wynika, że Ziemkiewicz został zatrzymany z powodu... głoszonych poglądów politycznych.

"Wnioskował pan o pozwolenie na wjazd do Wielkiej Brytanii jako gość na dwa dni. Jednakże uważam, że wykluczenie pana ze Zjednoczonego Królestwa sprzyja interesowi publicznemu. Wynika to z pańskiego zachowania oraz głoszonych poglądów, które są sprzeczne z brytyjskimi wartościami i mogą być obraźliwe dla innych, a tym samym sprawiają, że uzyskanie możliwości wjazdu [na teren Wielkiej Brytanii - red.] jest niepożądane" – czytamy w oficjalnym dokumencie brytyjskich służb.

Źródło: DoRzeczy.pl / Twitter
 24
Czytaj także