Miłość w praktyce
  • Agnieszka NiewińskaAutor:Agnieszka Niewińska

Miłość w praktyce

Dodano: 
Uchodźcy z Ukrainy
Uchodźcy z Ukrainy / Źródło: PAP / DUMITRU DORU
– Miejsca u nas nie brakuje – mówi proboszcz z wielkopolskiej Zimnowody, gdzie na probostwie zamieszkało 12 osób z Ukrainy. Parafie w ostatnim czasie wiele sił włożyły w pomoc uchodźcom, ale działania charytatywne to dla większości z nich chleb powszedni.

Czy do zmywarki wystarczy tabletka i sól czy potrzebny jest też środek nabłyszczający? – radzi się mnie ks. Artur Michalak, proboszcz parafii Świętej Trójcy w Zimnowodzie w archidiecezji poznańskiej. – Pytam, bo nie miałem zmywarki. Przy jednej osobie się nie opłacało. Teraz jest nas 13, więc cała ekonomia się zmienia. Zmywanie w zmywarce wychodzi korzystniej, więc kupiliśmy – tłumaczy. Na probostwie przyjął 12 osób z Ukrainy, które uciekły przed wojną. Są dwaj chłopcy w wieku niemowlęcym, 12-latek, dziewczynki w wieku 3, 10 i 11 lat oraz sześć kobiet. Dwie z nich są już babciami. Część uciekła z podkijowskich Browarów, kiedy zaczęły się pierwsze działania wojenne, część przyjechała z okolic Charkowa. – Chęć przyjęcia uchodźców zgłosiłem zaraz po wybuchu wojny. Miejsca u nas nie brakuje, bo moja parafia była niegdyś parafią werbistów. Zbudowano duże probostwo z myślą o tym, że zamieszkają tu księża powracający z misji. Dzięki temu dzisiaj rodziny, które przyjęliśmy, mają własne pokoje. Wspólnie korzystamy z kuchni, ale musimy posiłki jeść na tury, bo wszyscy naraz się nie zmieścimy – śmieje się proboszcz parafii Świętej Trójcy.

Artykuł został opublikowany w 15/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Źródło: DoRzeczy.pl
 0
Czytaj także