Wielka Polska niekatolicka?

Wielka Polska niekatolicka?

Dodano: 
Figura Chrystusa przed Bazyliką Świętego Krzyża w Warszawie
Figura Chrystusa przed Bazyliką Świętego Krzyża w Warszawie Źródło: PAP / Tomasz Gzell
Krystian Kratiuk II Od lat w polskiej debacie o geopolityce czy o miejscu Polski w świecie jeden czynnik jest starannie pomijany. Chodzi o jedyny komponent wspólnototwórczy, dzięki któremu tak naprawdę nadal różnimy się od innych społeczeństw w coraz bardziej przecież ujednolicanym, globalizowanym świecie.
P olacy różnią się od innych narodów – i różnią się od nich bardziej, niż np. pozostałe narody Unii Europejskiej różnią się między sobą. Oczywiście pod pewnymi względami. Jakimi? Otóż Polacy są jedynym narodem w naszym kręgu kulturowym, który pozwolił na niemal całkowity zakaz aborcji – ku zdumieniu liberałów z całego świata. Polska jest jednym z nielicznych państw Zachodu, w którym nie zrównano praw tzw. związków jednopłciowych z normalnymi rodzinami – mimo nieustannego, bezprecedensowego, zmasowanego nacisku różnorakich czynników na kolejne rządy nie zdecydowano się na to, wiedząc, że wzbudzi to słuszny opór opinii publicznej. Badanie przeprowadzone przez szwajcarską Isopublic w kilkunastu krajach Europy pokazuje, że w Polsce wciąż istnieje jedno z najniższych przyzwoleń społecznych na eutanazję. Polacy wciąż grzebią swoich umarłych w tradycyjny sposób i – statystycznie – bardzo często odwiedzają ich groby, co nie jest już powszechną praktyką innych narodów Europy. W Polsce nadal, mimo postępującej laicyzacji, wyznaje wiarę w Boga i chodzi do kościoła większy odsetek mieszkańców niż w innych krajach. Polska dała dzisiejszemu Kościołowi katolickiemu co jedenastego księdza na świecie. Co czwarty kapłan diecezjalny w Europie wyświęcany jest w naszym kraju. Polska jest bowiem prawdopodobnie ostatnim krajem katolickim w Europie. Owszem, Kościół w Polsce się kurczy, ale jeszcze ani nie umarł, ani wcale nie jest tak słaby, jak go malują. I to zdecydowanie odróżnia nas od innych narodów Zachodu. Argumentów świadczących o tej tezie jest znacznie więcej. Szczegółowo, z podaniem danych statystycznych, starałem się o tym napisać w książce „Jak Kościół katolicki stworzył Polskę i Polaków”. W książce tej broniłem również tezy, że Polska, by istnieć jako prawdziwie niepodległe państwo, musi obronić swój odrębny katolicki charakter, gdyż w coraz bardziej zunifikowanym świecie tylko odrębna tożsamość gwarantuje niepodległość.

Tożsamość to nie tylko straszak

W debacie o Polsce i jej miejscu w świecie nieustannie rozważamy to, kto z kim handluje i do kogo może w tych układach przykleić się Polska, żeby żyło się nam coraz lepiej. Zastanawiamy się, kto w jaki sposób się zbroi i z kim powinniśmy w związku z tym być w sojuszu. Badamy występowanie złóż naturalnych oraz perspektywy uniwersytetów a to w Chinach, a to na Zachodzie. Permanentnie jednak w naszej opinii publicznej pomijamy jeden aspekt – jak mocno nasze społeczeństwo nadal różni się od innych społeczeństw naszego kręgu kulturowego i dlaczego tak jest. W debacie o Polsce milczymy o tożsamości narodu polskiego – wciąż, ku powszechnemu zdumieniu, kształtowanemu przez resztki dogorywającej cywilizacji chrześcijańskiej. Od czasu do czasu mówią o tym politycy, szczególnie ci pragnący zmobilizować opinię publiczną przed wyborami. Używają wtedy – i słusznie – straszaków w postaci ideologii gender czy LGBT, aborcji, eutanazji, dechrystianizacji, niekontrolowanej islamskiej imigracji. Ogłaszają prosty wybór: „albo wartości chrześcijańskie, albo nihilizm”. PiS m.in. dzięki temu od lat wygrywa kolejne wybory.

Zdumiewający dla wielu obserwatorów opór znacznej części polskiego społeczeństwa wobec kolejnych zdobyczy światowej antychrześcijańskiej rewolucji w żaden sposób nie jest jednak brany pod uwagę w myśleniu o przyszłości Polski i kierunkach jej polityki. Wydaje się to zupełnie nie interesować wziętych analityków i publicystów.

Cały artykuł dostępny jest w 47/2022 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także