Komu przeszkadza sukces Telewizji Republika?
  • Karol GacAutor:Karol Gac

Komu przeszkadza sukces Telewizji Republika?

Dodano: 
Reporter Telewizji Republika
Reporter Telewizji Republika Źródło: PAP / Leszek Szymański
"Gazeta Wyborcza" znalazła sobie nowy cel. To Telewizja Republika, której ewidentne sukcesy i wzrosty oglądalności uwierają media lewicowo-liberalne. Te zaś robią wszystko, aby wywrzeć presję na reklamodawcach, którzy promują się w TV Republice.

Przez lata jednym z koronnych argumentów, choć w gruncie rzeczy fałszywym, wysuwanym przeciwko Telewizji Polskiej było to, że jest ona publiczna i "opłacana z naszych podatków", więc nie może.... (tu wystarczy wstawić dowolny zarzut). Rzecz jasna, towarzyszyło temu ogromne wzmożenie moralne, zahaczające często o histerię. Na ogół, kiedy w kontrze pokazywano przykłady z innych mediów, odpowiadano, że "one są prywatne i mogą robić, co chcą". Cóż, fałszywość tych argumentów ujawniła się w pełni po 20 grudnia ub. roku, kiedy nastąpiło bezprawne i siłowe przejęcie mediów publicznych przez ministra Bartłomieja Sienkiewicza i jego pomagierów.

Sukcesy TV Republika

Niewątpliwym beneficjentem obecnej sytuacji jest Telewizja Republika, która notuje rekordowe wzrosty oglądalności (liczone w tysiącach procent). Kolejne dane jasno pokazują, że stacja zostawia daleko w tyle nie tylko TVN24-bis, jakim się stała "nowa" TVP, ale również Polsat News, a w poszczególne dni przegania TVN 24. Zdecydowana większość widzów "starej" TVP Info przełączyła kanał i wybiera TV Republikę. To nie mogło i nie spodobało się środowiskom lewicowo-liberalnym. Jak to tak? Przecież, wieszczono zupełnie na poważnie w "Gazecie Wyborczej", czy "Polityce", że tym "otumanionym propagandą" ludziom pokaże się prawdziwe, rzetelne informacje (czystą wodę, a nie jakąś tam zupę!) i w końcu przejrzą na oczy. W końcu zrozumieją, w jakim matriksie tkwili. Pomijam przy tym prymitywizm takiego myślenia, ale zaręczam, że było ono silnie obecne.

Okazało się jednak, że ludzie jakoś nieszczególnie kwapią się do tego, by poddać się reedukacji i dostąpić zaszczytu zostania Fajnopolakami. Skoro więc marchewka w postaci czystej wody nie wystarczyła, to wzięto się za szukanie kija. Zaczęły się więc pojawiać drwiące artykuły na temat Telewizji Republika, a nawet opisy tego, co pojawia się na antenie. Oczywiście, a jakże, same złe i zacofane rzeczy. Wszystko zresztą pisane w duchu ciekawostek zoologicznych pt. zobaczcie, tacy ludzie też są.

Szukano pretekstu

W końcu establishment dostał do ręki argument w postaci skandalicznych wypowiedzi Marka Króla i Jana Pietrzaka. Na nic to, że były to poglądy zaproszonych gości. Na nic, że od razu odcięły się od niej władze stacji w postaci Tomasza Sakiewicza i Michała Rachonia. Lawina ruszyła, bo miała ruszyć. Rozgrzani hunwejbini czekali już wcześniej w boksach. Zaczęło się więc natychmiastowe wywieranie presji na tych, którzy reklamowali się w Telewizji Republika. Telefony, e-maile, artykuły w liberalno-lewicowych mediach. Nie silono się nawet przesadnie na pozory, tylko pytano "czy aby na pewno chcą się reklamować w tej rasistowskiej stacji?". Jeśli tak, to wicie, rozumicie... Część zrozumiała i szybko się wycofała. Część jednak została.

I ta część jest teraz poddawana podwójnej presji. Najbardziej bawi mnie zagwozdka, jaką "Gazeta Wyborcza" ma z Lidlem. Z jednej strony sieć niemiecka, więc dobra, ale z drugiej cały czas się reklamuje w tej wstrętnej Republice. Głowią się więc w biznesowej redakcji "GW" i nie mogą znaleźć wyjścia. Na razie znaleźli pośrednie. Przy okazji, dla zarysowania o jakiej obsesji i presji mówimy, rzut oka na kilka ostatnich tytułów z wyborcza.biz – 15 stycznia: W TV Republika reklamują się nie tylko spółki Solorza, ale też Biedronka, Milka i Winiary. Oto nowa, pełna lista. 18 stycznia: TV Republika odcięta od reklam. Oto dane o dramatycznych spadkach. Ze stacją pozostali nieliczni: Lidl, Berlinki i Solorz. 19 stycznia: Presja internautów zrobiła swoje. Bank Millennium odcina się od TV Republika. A kto nadal jest wierny stacji?

I tak dalej i tak dalej. Proszę mi wierzyć, w treści jest jeszcze lepiej. Nie jest to oczywiście przypadek i nie chodzi o żadną moralną słuszność. Pisał zresztą o tym niedawno w swoim Subotniku Rafał Ziemkiewicz. Podobnie widzi to Tomasz Sakiewicz, red. naczelny TV Republika, który odniósł się do tego w ostatnim wywiadzie dla "Do Rzeczy". – Stale jesteśmy drugą telewizją, po TVN24, a w prime timie wielokrotnie ich wyprzedzamy. Naszym celem jest bycie numerem jeden. Idzie nam to jednak zaskakująco szybko, o czym świadczy m.in. zmasowany atak z ostatnich tygodni. Widzimy niepokój stacji, które zajęły na rynku swoją pozycję, a teraz muszą ustąpić (...) Nigdzie na świecie dziennikarz czy stacja nie są krytykowani za poglądy gości. Jeżeli po danym gościu można się spodziewać kontrowersyjnych ocen, to mógłbym to jeszcze zrozumieć (...) Każdy wie, że chodziło o pretekst. W przypadku Jana Pietrzaka zareagowałem najszybciej, jak można było. To niesłychane, że mamy urzędowych widzów TV Republiki. Kiedyś byli urzędowi wierni, którzy pisali donosy. Śledzą nas na żywo, spisują, a później rozkręcają aferę. Mieli taką potrzebę wzmożenia moralnego, które było zresztą jednym z narzędzi do walki z PiS. Używano prawdziwych lub zmyślonych faktów, by napędzić emocje – mówi.

Przez ostatnie lata mieliśmy dziesiątki skandalicznych wypowiedzi/zachowań/memów/wpisów na antenie różnych stacji telewizyjnych i radiowych. Czy słychać było o jakichś bojkotach? Wycofywali się reklamodawcy? Weźmy chociaż najnowszy przykład, w którym dziennikarze Radia Zet Agnieszka Kołodziejska i Robert Karpowicz żartowali sobie na antenie z bł. ks. Jerzego Popiełuszki, czy osób autystycznych. I co? I nic. Niesie się rechot Fajnopolaków. Wielokrotnie to już przerabialiśmy.

Tak, w Telewizji Republika nie wszystko jest idealne. Jednak nie oszukujmy się, nie o to w tym wszystkim chodzi. Chodzi bowiem o domknięcie systemu medialnego, by było tak, jak przed 2015 rokiem. Telewizja Republika, zapewne nieoczekiwanie dla rządzących, urosła zbyt szybko i za bardzo sobie poczyna. I to dlatego będzie celem różnych ataków. Argument, że "prywatna stacja może robić, co chce" przestał bowiem obowiązywać 20 grudnia. Przynajmniej, jeśli chodzi o jedną stronę światopoglądową.

Na koniec polecam dwa spoty.

twitterCzytaj też:
Cztery tysiące Żydów Tuska

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także