Sejm poparł projekt "ustawy incydentalnej", zgodnie z którą o ważności wyboru prezydenta w 2025 r. ma orzekać 15 sędziów najstarszych stażem w Sądzie Najwyższym. Istotą tzw. ustawy incydentalnej "o szczególnych rozwiązaniach w zakresie rozpoznawania przez Sąd Najwyższy spraw, związanych z wyborami prezydenta RP oraz wyborami uzupełniającymi do Senatu RP, zarządzonymi w 2025 r." jest to, żeo ważności wyboru prezydenta w 2025 r. ma orzekać 15 sędziów najstarszych służbą na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego.
Sejm przegłosował poprawkę, według której w sytuacji, gdy dwóch lub więcej sędziów posiada taki sam okres służby na stanowisku sędziego SN, pierwszeństwo do zasiadania w składzie ws. ważności wyboru prezydenta ma sędzia o dłuższym stażu na stanowisku sędziego.
– Czy rozstrzygać będzie 15 czy też 20 sędziów, to i tak nie jest to zgodne z konstytucją. Obowiązuje przecież zasada, zgodnie z którą istotne zmiany prawa wyborczego powinny być dokonywane nie później niż 6 miesięcy przed zarządzeniem wyborów – zauważa konstytucjonalista prof. Ryszard Piotrowski. Ekspert wskazuje, że ustawa "wprowadza zmiany w Kodeksie wyborczym z naruszeniem zasady zachowania okresu dostosowawczego". – Ta zasada jest częścią reguł ustalonych przez Trybunał Konstytucyjny, jako element zasady demokratycznego państwa prawnego. Ta linia orzecznicza TK kształtowała się przez wiele lat i wynika z dwóch rozstrzygnięć oznaczonych sygnaturami K 31/06 i K 9/11 – komentował na portalu wPolityce.pl prof. Ryszard Piotrowski.
"Prymat polityki nad prawem"
– Epizodyczny charakter tej ustawy wiąże się z tym, że zostaje podjęta próba czasowej odmowy uznania statusu sędziom Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych w odniesieniu do pewnego zakresu ich właściwości. Wszystko to odbywa się bez uregulowania właściwości całej Izby Kontroli Nadzwyczajnej. A przecież jest ona właściwa także wielu innych sprawach z zakresu prawa publicznego. W drodze incydentalnej regulacji nie można częściowo pozbawiać statusu sędziów tej izby. Trzeba to uregulować całościowo w ustawie, która ustali także skuteczność rozstrzygnięć samej izby. Tymczasem mamy regulację fragmentaryczną, co narusza zasadę spójności prawa – wyjaśniał ceniony ekspert.
– To jest wyrazista manifestacja prymatu polityki nad prawem. Nie reguluje się całościowo problemu statusu tych sędziów. Zasadnicze zagadnienie ustrojowe, a zatem kwestia statusu sędziów nie powinno być regulowane ustawą epizodyczną. Tymczasem mamy wyrazisty przejaw prymatu polityki nad prawem, który wiąże się z założeniem odmowy zaufania do wszystkich sędziów powołanych przez KRS od 2018 r. – dodał konstytucjonalista.
Czytaj też:
"Reset wyborczy". Doradca prezydenta wieszczy wymianę kandydataCzytaj też:
Sposób rozstrzygnięcia o ważności wyborów. Sejm przyjął ustawę