Podczas dzisiejszej sesji rady miejskiej w Legnicy na sali obrad pojawiła się grupa mieszkańców. Legniczanie protestowali przeciwko decyzji prezydenta miasta Macieja Kupaja o usunięciu krzyża z miejsca, gdzie obradują radni. Samorządowiec powoływał się na zasadę "neutralności światopoglądowej" i podkreślił, że nie zamierza pozwolić, aby krzyż ponownie znalazł się na jednej ze ścian.
Szarpanina w urzędzie
Decyzja wzburzyła część mieszkańców miasta. Grupa, która pojawiła się w trakcie sesji miała ze sobą transparenty, na których widniały hasła: "Gdzie jest krzyż!", "wróciła Mała Moskwa", "jesteście gorsi od komunistów". O udział w obradach apelowali radni PiS, którzy domagali się najpierw zmiany porządku obrad, aby głos mogli zabrać mieszkańcy, a gdy ten postulat został odrzucony, złożyli wniosek o wprowadzenie do porządku obrad apelu dotyczącego zdjęcia krzyża.
– Z wielkim bólem przyjęliśmy informację o zdjęciu przez pana prezydenta Macieja Kupaja krzyża w sali obrad Rady Miejskiej Legnicy. Zwracamy się z apelem do pana prezydenta o respektowanie decyzji rady, która jednomyślnie podczas obrad sesji podjęła decyzję o zawieszeniu krzyża w sali obrad. Symbol poświęcony przez śp. księdza Władysława Bochnaka został wprowadzony do przestrzeni obrad jako znak tożsamości, tradycji i wartości, które są fundamentem wspólnoty samorządowej – powiedział radny Adam Wierzbicki.
Na sali był również obecny reporter Telewizji Republika. W trakcie przerwy w obradach rozmawiał on na wizji z radnym Wierzbickim. W pewnym momencie dziennikarz został popchnięty przez prezydenta Legnicy i jego współpracowników. Reporter próbował zadać pytanie, ale doszło wtedy do szamotaniny.
– Widzieliśmy w tej chwili atak pana prezydenta na TV Republika. To niewyobrażalny skandal, pierwszy raz widzę, że pana prezydenta tak nerwy poniosły. Jak można atakować niezależną telewizję. Nie wiem, jak to komentować – powiedział radny Wierzbicki.
Czytaj też:
Nowy program w TV Republika. Prowadzącym były dziennikarz Onetu
