"To nie mogło pozostać bez odpowiedzi". Miller o decyzji ws. Czarzastego

"To nie mogło pozostać bez odpowiedzi". Miller o decyzji ws. Czarzastego

Dodano: 
Leszek Miller, były premier
Leszek Miller, były premier Źródło: PAP / Leszek Szymański
Po słowach wypowiedzianych przez Włodzimierza Czarzastego ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce nie miał pola manewru – uważa były premier Leszek Miller.

Do decyzji Stanów Zjednoczonych ws. Włodzimierza Czarzastego, zakomunikowanej w czwartek przez ambasadora tego kraju w Polsce, Leszek Miller odniósł się w obszernym wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych. Były premier przypomniał, w jaki sposób marszałek Sejmu poinformował o swojej odmownej decyzji ws. wniosku o przyznanie Donaldowi Trumpowi pokojowej nagrody Nobla. Zauważył, że zamiast wydać jednozdaniowe oświadczenie w tej sprawie, ten "wygłosił przemówienie, w którym de facto mianował się kolejnym – po rządzie i prezydencie – ośrodkiem władzy państwowej uprawnionym do formułowania i oceniania polskiej polityki zagranicznej". W swoim wpisie Miller przywołał zawarte w przemówieniu Czarzastego surowe oceny zarówno obecnej polityki Stanów Zjednoczonych, jaki samego Trumpa, któremu zarzucił destabilizowanie organizacji międzynarodowych poprzez prowadzenie "polityki siły", opartej na transakcyjności, łamiącą zasady, wartości, a "często także prawo międzynarodowe".

Miller nie ma wątpliwości ws. decyzji USA

"I właśnie to ostatnie stwierdzenie przesądziło o reakcji ambasadora Stanów Zjednoczonych. Zarzut 'częstego łamania prawa międzynarodowego' wobec urzędującego prezydenta USA, wypowiedziany nie w emocjonalnej dyskusji 'w autobusie' – gdzie według znanego publicysty TVN można więcej – lecz z mównicy sejmowej przez drugą osobę w państwie, nie mógł pozostać bez odpowiedzi" – napisał polityk, podkreślając przy tym, że ambasador, reprezentujący mocarstwo sojusznicze oraz godność urzędu prezydenta USA, nie miał pola manewru.

Miller ocenił, że reakcja ta nie była ani pouczaniem Polski, ani próbą ingerencji w nasze sprawy wewnętrzne, ani – tym bardziej – żądaniem odwołania marszałka Sejmu. "Ambasador nie wypowiadał się o przydatności Czarzastego w Sejmie. Oświadczył jedynie, że nie widzi możliwości dalszych kontaktów z osobą, która publicznie obraziła prezydenta jego kraju. To zasadnicza różnica, którą część komentatorów świadomie zaciera" – wskazał.

Kończąc swój wpis były premier stwierdził, że polityka zagraniczna to nie konkurs na najostrzejszą frazę ani audycja publicystyczna nadawana z sejmowej mównicy. "Gdy marszałek Sejmu zaczyna mówić jak komentator, a komentator chce mówić jak suweren, dyplomacja kończy się tam, gdzie zaczyna improwizacja. A wtedy pretensje do ambasadora są już tylko próbą zagłuszenia własnej niekompetencji i braku odpowiedzialności" – podsumował Leszek Miller.

Czarzasty na czarnej liście USA

Decyzję o zerwaniu kontaktów z Włodzimierzem Czarzastym przekazał w czwartek za pośrednictwem mediów społecznościowych ambasador USA Tom Rose. "Ze skutkiem natychmiastowym nie będziemy już utrzymywać kontaktów, ani komunikować się z Marszałkiem Sejmu Czarzastym, którego oburzające i nieuzasadnione obelgi pod adresem prezydenta Trumpa stały się poważną przeszkodą dla naszych doskonałych relacji z premierem Tuskiem i jego rządem" — napisał na platformie X amerykański dyplomata. "Nie pozwolimy nikomu szkodzić stosunkom polsko-amerykańskim ani okazywać braku szacunku prezydentowi Donaldowi Trumpowi, który tak wiele uczynił dla Polski i narodu polskiego" — dodał Rose.

Czytaj też:
Decyzja Czarzastego ws. Trumpa. Tak Sejm odpowiedział USA
Czytaj też:
"Komuch z brzytwą". Burza po decyzji USA ws. Czarzastego
Czytaj też:
Tusk reaguje na decyzję ws. Czarzastego. Zwrócił się do ambasadora USA

Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także