Lekarze pracujący na oddziale odczuwają ogromny dyskomfort, kiedy nie słyszą, że ratują życie i zdrowie kobiet, a słyszą, że są mordercami dzieci. Utrudnia im to pracę – mówi Maciej Socha, ordynator Oddziału Położniczo-Ginekologicznego w szpitalu na gdańskiej Zaspie.
– Powinny być strefy buforowe pod szpitalami. Tak jest w innych państwach, dzięki czemu nie ma tam żadnych takich protestów – to z kolei słowa najsłynniejszej aborterki w Polsce, Gizeli Jagielskiej.
Cenzura na ulicy i… w prywatnych domach
Czym są strefy buforowe i jak funkcjonują – wiadomo. Wystarczy spojrzeć na państwa, gdzie już je wprowadzono. Obszary z zakazem działalności pro-life – w tym także z zakazem modlitwy w obronie życia – są w Australii, Nowej Zelandii, wielu stanach USA, w Kanadzie i Wielkiej Brytanii.
W Szkocji lokalny rząd posunął się tak daleko, że strefy buforowe obejmują także prywatne posesje wokół klinik aborcyjnych. We wrześniu 2024 r. władze w Edynburgu rozesłały właścicielom takich nieruchomości specjalne listy z ostrzeżeniem, że nie wolno im prowadzić żadnych działań przeciw aborcji we własnych domach.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
