#WARTO Kiedy piszę te słowa, w Nowym Jorku trwa sesja ONZ do spraw Statusu Kobiet, która ma na celu „zapewnienie i wzmocnienie dostępu do wymiaru sprawiedliwości dla wszystkich kobiet i dziewcząt, w tym przez promowanie inkluzywnych i sprawiedliwych systemów prawnych i zniesienie dyskryminujących przepisów”.
Jak mamy pojmować ową „sprawiedliwość”, można rozpoznać przez to, co autorzy tego bełkotliwego sformułowania uznają za jej brak. Jest nim „negowanie praw seksualnych i reprodukcyjnych, w tym prawa do aborcji”. A więc wszystko jasne – aborcja to „sprawiedliwość”.
Pamiętam, jak na początku XXI w. do polskiego języka przenikały określenia, które niczym tajemne zaklęcia zmieniały debatę publiczną.
Artykuł zostanie opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
