Radosław Wojtas: Tytuł jednego z rozdziałów pańskiej książki brzmi: „Dlaczego nie rozwiązuje się problemów mężczyzn?”. Dlaczego? Czy to polska specyfika czy problem globalny, że mężczyzn i ich kryzysów po prostu się nie zauważa?
Dr Michał Gulczyński: W dużej mierze to problem globalny, przynajmniej w krajach rozwiniętych, bo w biedniejszych państwach nierówności płci wyglądają zupełnie inaczej. Skupmy się jednak na Europie. Unia Europejska jest potężną organizacją, która wyznacza trendy w politykach równościowych. I to tam najlepiej widać pewną bezwładność instytucjonalną. Nawet jeśli na chłodno zauważamy nierówności dotykające mężczyzn, to systemowi niesłychanie trudno jest przestawić się z paradygmatu wspierania wyłącznie kobiet na równość obustronną.
Zrozumienie, że nie rozwiążemy problemów społecznych bez wsparcia dla określonych grup mężczyzn, idzie jak po grudzie. Dominuje myślenie, w którym to, co ewentualnie robimy dla mężczyzn, ma w pierwszej kolejności... pomóc kobietom. Spójrzmy na urlop ojcowski.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
