"Bańka" elit i "real" podatników
  • Ryszard CzarneckiAutor:Ryszard Czarnecki

"Bańka" elit i "real" podatników

Dodano: 
Posłowie na sali plenarnej Sejmu
Posłowie na sali plenarnej Sejmu Źródło: PAP / Leszek Szymański
Mam wrażenie, że politycy w Polsce – i to, uwaga, różnych orientacji – coraz mocniej żyją w "bańce", od której coraz bardziej odlegli są wyborcy/podatnicy.

To, co szczególnie zajmuje klasę polityczną (czy też raczej, uczciwie sprecyzujmy: jej większość) coraz mniej obchodzi pana Kowalskiego i panią Nowak. Czym innym jest polityczny "wirtual", a czymś zupełnie innym obywatelski "real". Ciekawe, że w uniezależnianiu się od polityków tych, którzy na nich głosują – i ich wybierają! – bardzo pomógł osobiście sam Donald Trump. Pokazał, że można być "tarczą strzelniczą" dla znaczącej większości polityczno-medialnego establishmentu i nic sobie z tego nie robić. Okazało się nawet, że odpowiednicy pana Kowalskiego i pani Nowak – Mr Smith i Mrs Johnson – instynktownie opowiadają się, wybierają, kibicują, dopinguja, utożsamiają się, solidaryzują bardziej właśnie z Trumpem, mimo jego grzeszków i kontrowersji, niż z większością polityków, których wielu Amerykanów (ale nie jest to przecież tylko norma za Wielka Wodą!) szczerze nie znosi za hipokryzję, podwójne standardy, zakłamanie.

Trump znokautował Kamalę Harris, bo był sobą – i de facto antypolitykiem. Rzecz w tym, że teraz robi to samo, co wcześniej u siebie, w USA, tyle że na świecie. Przekracza wszelkie granice, czasem także dobrego smaku, popełnia gafy, pomyłki, Armenię myli z Albanią itd. itp., ale... przesuwa granice. Polacy widzieli, jak podejmuje czerwonym dywanem Putina, a więc opowiada się za dialogiem z Rosją, co wcale nie przeszkadzało mu później szkodzić tejże Rosji poprzez swoje działania w Wenezueli, Iranie czy gospodarczo-polityczną ekspansją na postsowiecką Azję Środkową. W ten sposób 47. prezydent w dziejach Stanów Zjednoczonych Ameryki pokazał, że z Rosją można gadać, a jednocześnie ją ogrywać. A nawet, że lepiej ją ogrywać wysyłając do Moskwy swoich wysłanników czy organizując różne szczyty – a to na Bliskim Wschodzie, a to w Szwajcarii – i rozmawiając z nią.

Polacy to widzą. A potem przychodzą do nich polscy politycy, którzy mówią, że jedynym sposobem na "Ruskich" jest odwracanie się do nich plecami, wyrzucanie z konsulatów – jakby to było szczytem realnej polityki. Oczywiście Polska, nie Ameryka, "Miej proporcje Mocium Panie", ale jednak następuje tutaj dysonans poznawczy.

Dużo się zmienia w świadomości Polaków, a dużo mniej w świadomości ich przedstawicieli. Co z tego wyniknie? Czy wyborcy ugną się przed klasą polityczną czy może wydarzy się sensacja i będzie odwrotnie?


Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.

Zapraszamy do wypróbowania w promocji.


Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także