W Moskwie niezidentyfikowany napastnik dokonał próby zamachu na generała porucznika Władimira Aleksiejewa, pierwszego zastępcę szefa Głównego Zarządu Wywiadowczego (GRU). Aleksiejew został przewieziony do szpitala. Według rosyjskich mediów, atak miał miejsce w budynku mieszkalnym przy szosie Wołokołamskiej w północno-zachodniej Moskwie. Napastnik miał kilkukrotnie postrzelić Aleksiejewa w plecy, po czym uciekł z miejsca zdarzenia.
Siergiej Ławrow, szef rosyjskiego MSZ, oskarżył o napad Ukrainę. Jak twierdzi, Kijów w ten sposób planuje sabotować rozmowy pokojowe.
FSB: Polska zrekrutowała zamachowca
Jak się okazuje, Rosja ma również oskarżać Polskę o udział w próbie zamachu. Tamtejsze media donoszą, że Federalna Służba Bezpieczeństwa uważa, że polskie służby specjalne miały brać udział w procesie rekrutacji zamachowca. FSB nie przedstawiła jednak żadnych dowodów na potwierdzenie tej tezy.
Wiadomo, że w sprawie zatrzymano dwóch obywateli Rosji: Lubomira Korbę oraz Wiktora Wasina. Mężczyźni mieli przyznać się do winy: Korba jako sprawca zamachu, a Wasina jako jego pomocnik.
FSB twierdzi, że Korba został zwerbowany przez SBU w sierpniu 2025 r. w Tarnopolu. Miał przejść specjalistyczne szkolenie, a potem dostać się do Moskwy trasą Kijów-Kiszyniów-Tbilisi-Moskwa.
Zamach na Aleksiejewa
Władimir Aleksiejew urodził się 24 kwietnia 1961 roku we wsi Hołodki w rejonie chmielnickim w obwodzie winnickim na Ukrainie. Ukończył w 1984 roku Wyższą Szkołę Dowódców Powietrznodesantowych im. Wasilija Margiełowa w Riazaniu w Rosji. Przez lata pełnił funkcję szefa zarządów wywiadu w okręgach wojskowych Moskiewskiego i Dalekowschodniego, później kierował XIV Zarządem GRU, a w 2011 roku został pierwszym zastępcą szefa GRU.
Według ukraińskich władz i międzynarodowych doniesień śledczych, Aleksiejew był odpowiedzialny za wywiadowcze wsparcie agresji Rosji na Ukrainę, przygotowywanie danych o celach ataków rakietowych i bombowych na terytorium Ukrainy, w szczególności na obiekty cywilne, a także za działania związane z organizacją pozorowanych referendów na terytoriach tymczasowo okupowanych.
Czytaj też:
"Poważny błąd". Pieskow: Naprawdę mamy problemy z Polską
