Poprzez europeizację miała zostać przejęta kontrola nad różnymi niemieckimi zasobami, a niemieckie elity zostać wmontowane w bardziej złożony układ decyzyjny, co miało ograniczać ich możliwości działania. Było to przekonanie nieprawdopodobnie naiwne. Sama olbrzymia gorliwość i zapał Niemców do udziału w tym projekcie świadczyły o tym, że mają oni już dokładny plan na rozegranie tej partii szachów. Wiedział to choćby angielski historyk Arnold Toynbee, który w 1947 roku pisał, że "w ewentualnej zjednoczonej Europie (…) Niemcy wezmą górę prędzej czy później, takim czy innym sposobem, nawet gdyby ta Zjednoczona Europa została obdarowana z początku Niemcami rozbrojonymi, zdecentralizowanymi, a nawet podzielonymi". Toynbee rozumiał, że panowanie, którego nie udało się Niemcom zdobyć siłą w toku dwóch wojen, zostanie osiągnięte tym razem stopniowo i drogą "pokojową".
Niemiecki pomysł "Europy dwóch prędkości"
Dodano:

Jednym z powodów dla których państwa zachodniej Europy zaraz po II WŚ weszły na drogę integracji europejskiej było oczekiwanie, że w ten sposób będzie można "okiełznać" Niemcy.
Źródło: DoRzeczy.pl