Nie cichną echa wywiadu, jakiego Marta Nawrocka udzieliła stacji TVN24. Wypowiedzi, które padły z ust pierwszej damy, a także brak odpowiedzi na niektóre pytania sprowadził na nią atak niektórych środowisk.
Do tych głosów dołączyła Eliza Michalik. Była dziennikarka Onetu w nagraniu zamieszczonym na You Tube w ostrych słowach zarzuciła pierwszej damie brak inteligencji i ubogie słownictwo.
– Profesor Andrzej Ledder, powiedział kiedyś, że inteligencja to jest wysoka złożoność poznawcza, czyli to jest umiejętność rozumienia, komentowania, przetwarzania i wyciągania wniosków i nade wszystko widzenia wielu różnych perspektyw, wielu różnych spraw. Ten moment, kiedy dziennikarka zadaje proste pytanie, a Nawrocka go po prostu nie rozumie, bo to są granice jej języka, jej świata, być może jej umysłu, ona nie rozumie tego pytania.Ona prosi o powtórzenie go – mówiła Michalik.
Żenujące porównanie Michalik. "Muły w końskiej uprzęży"
Następnie stwierdziła, że zawsze ma "swego rodzaju ubaw", gdy ludzi, którzy na co dzień posługują się "po prostu prostackim językiem". – Widać, że mają ubogie słownictwo, widać, że mają niską złożoność poznawczą, widać, że mają ten ubogi aparat mowy, widać, że nie potrafią pewnych rzeczy wysłowić – mówiła.
Była dziennikarka "Gazety Wyborczej" dodała, że Marta Nawrocka znalazła się w roli, "do której mówiąc wprost nie dorasta, bo ona po prostu do tej roli nie dorasta. I też nie zasłużyła na nią, nie została wybrana".
W pewnym momencie swego monologu Michalik pozwoliła sobie na wyjątkowo obraźliwe słowa pod adresem pierwszej damy.
– Ona po prostu nie daje rady. To są za wysokie progi i zawsze będą. Cytowałam wam postać Mammy z "Przeminęło z wiatrem", która w pewnym momencie o Scarlett i Rhettcie powiedziała, będąc na nich zła, że to są muły w końskiej uprzęży i że można szczotkować kopyta muła, można umyć muła, wyszorować mu sierść, można założyć mu siodło z diamentami, złote siodło wysadzane diamentami, a i tak nikogo nie oszuka. Każdy będzie widział, że to jest muł po prostu w końskiej uprzęży. A można wziąć rasowego konia, który jest brudny, ubłocony, zziajany, nie ma żadnego siodła wysadzanego z diamentami, a i tak każdy widzi, że to jest rasowy koń. Tego się po prostu nie da oszukać – mówiła dalej.
Czytaj też:Przestaną zbierać na dzieci, bo poseł bronił Nawrockiej. Emocjonalny wpis Litewki
