W sobotę rozpoczęła się wojna na Bliskim Wschodzie. Najpierw doszło do wspólnego ataku Izraela i USA na Iran, a następnie do ataków odwetowych m.in. na amerykańskie bazy. Prezydent Donald Trump zapowiedział, że ataki na Teheran potrwają kilka dni. Powiedział, że trzeba liczyć się z ofiarami także po stronie amerykańskiej.
– Ja mogę potwierdzić to, że polski prezydent, polskie władze zostali poinformowani o możliwości uderzeń amerykańsko-izraelskich na Iran. To wynika zresztą z oświadczenia pana prezydenta z wczoraj. To tylko pokazuje, jak ważna jest Polska w relacjach polsko-amerykańskich, jak ważną postacią w tych relacjach jest sam prezydent Karol Nawrocki – powiedział w niedzielę szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Sławomir Cenckiewicz na antenie Polsat News.
Koziej o posiedzeniu RBN
Czy prezydent powinien zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego? Gen. Stanisław Koziej, były szef BBN uważa, że to nie jest właściwy moment. – Nie zgadzam się z tego typu opiniami. Rada Bezpieczeństwa Narodowego nie jest instytucją do szybkiego reagowania na bieżące sytuacje. Jest to organ służący do refleksji strategicznej, analizowania dalszych konsekwencji i podejmowania głębszych decyzji – powiedział "Faktowi". Zauważa, że decyzja o ewentualnym zwołaniu RBN powinna zapaść, gdy "sytuacja się bardziej wykrystalizuje i będzie można ocenić konsekwencje wojny".
Zdaniem generała "dziś potrzebne jest reagowanie na bieżące kryzysy, a to leży w gestii rządu i jego instytucji, działających we współpracy rządowej". Jak dodaje wojskowy, "Biuro Bezpieczeństwa Narodowego musi pozostawać w stałym kontakcie z MON i MSZ". – To te resorty dostarczają informacje, które pozwalają na bieżąco informować prezydenta. Nic więcej nie może zrobić, ponieważ nie posiada własnych instrumentów do samodzielnego podejmowania decyzji. Musi działać w ścisłej współpracy z instytucjami rządowymi, a następnie składać prezydentowi odpowiednie raporty – podsumował Koziej.
Czytaj też:
Le Pen wyraziła solidarność z sojusznikami z Zatoki PerskiejCzytaj też:
Papież ostrzega USA, Izrael i Iran. "Nieodwracalna przepaść"
