Warszawa już likwiduje miejskie przedszkola, włodarze innych największych polskich miast w większości jeszcze odwlekają tę decyzję, ale już teraz mówią, że ze względu na katastrofę demograficzną nieuniknione będzie zamknięcie części publicznych żłobków i przedszkoli
Zamykanie porodówek (a w zamian dyżury położnych na szpitalnych oddziałach ratunkowych) stały się w ostatnim czasie jednym z symboli zapaści demograficznej, w jakiej od lat pogrąża się Polska. Proces ten – i jego tempo: tylko w cztery pierwsze tygodnie 2026 r. zlikwidowano 18 z 284 działających wówczas porodówek – przemawia lepiej do wyobraźni niż dane GUS, które każdego roku alarmują, że liczba porodów drastycznie spada. Kolejnym namacalnym skutkiem demograficznej zapaści może za chwilę stać się masowa likwidacja żłobków i przedszkoli, a później szkół podstawowych, zwłaszcza w największych Polskich miastach.
Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
