Zajmujący się tematyką międzynarodową publicysta Nowego Ładu, autor tekstów także w tygodniku DoRzeczy zwrócił uwagę, że w Polsce panuje niepotrzebne moralne wzmożenie i podejście emocjonalne do wojny rozgorzałej na Bliskim Wschodzie. – Mamy wojnę USA i Izraela z Iranem. Niestety w polskiej debacie publicznej cały czas spotykamy się z tym samym problemem – mamy uparte przedstawianie tego konfliktu jako walki dobra ze złem, a tak nie jest w żadną stronę – powiedział Kita, podkreślając, że państwa rywalizują na arenie międzynarodowej o swoje interesy i nie dzielą się na "dobre" i "złe", jak postrzega to część polskiej opinii publicznej.
Misja Netenjahu
W nagraniu na kanale Nowego Ładu publicysta przypomniał o wieloletniej, konsekwentnej polityce premiera Izraela Benjamin Netenjahu nakierowanej na zneutralizowanie irańskiego – w jego optyce – zagrożenia dla Izraela. Teraz, po osłabieniu wpływów Iranu w regionie i sprzyjającym do tego celu prezydencie USA, szef rządu w Tel Awiwie uznał, że nadszedł odpowiedni moment i nadarzyła się historyczna szansa na maksymalne osłabienie wroga. W kontekście agresji na Iranu akurat teraz przypomniał też o licznych procesach, jakie ma w Izraeli Netenjahu, które nie toczą się, gdy trwa stan wojny. Jest to druga przyczyna wojny. Ponadto, warto mieć na uwadze, że Netanjahu całe swoje polityczne życie podporządkował zadaniu zapewnienia bezpieczeństwa Izraelowi i dobicie Islamskiej Republiki byłoby w jego rozumieniu zwieńczeniem sukcesem tej kariery.
Kita: Wojna w Iranie zła dla Polski
Kita zaznaczył, że Polska powinna trzymać się od tej wojny jak najdalej. – Mamy tutaj zderzenie, które z perspektywy Polski jest czymś ciekawym, ale odległym i z naszej perspektywy ryzykownym. Dlatego Polska powinna trzymać się z dala od tej wojny – powiedział redaktor. – Oby ta wojna skończyła się jak najszybciej, bo grozi ona destabilizacją cen energii, destabilizacją światowego handlu i marnuje amerykańskie zasoby – przez to, że Amerykanie zgodzili się wejść w wojnę Izraela – na cele niezwiązane z Polską, niezwiązane z Europą. Ta wojna wykorzystuje także potencjał Trumpa, jego kapitał polityczny do działań, które mogły być opłacalne dla Polski albo europejskiej prawicy. Zamiast tego Trump wchodzi w niepopularną wojnę, która nie ma nic wspólnego z naszymi interesami – powiedział.
Co komunikować USA?
Kita podkreślił, że w związku z tym, w jego ocenie, zadaniem Polski powinno być mądre komunikowanie Amerykanom, że bardziej opłacalny jest dla nich pokój i ostrożność w zaangażowaniu się na Bliskim Wschodzie, co zresztą byłoby zgodne z ich własną Narodową Strategią Bezpieczeństwa. [...] Elbridge Colby wielokrotnie mówił, że Bliski Wschód to region, którego żadne mocarstwo nie jest w stanie sobie całkowicie podporządkować [...] Iran absolutnie nie ma możliwości podporządkowania sobie Bliskiego Wschodu, a co więcej, po ostatnich latach jest już znacząco osłabiony i od dawna nie jest egzystencjalnym zagrożeniem dla Izraela – powiedział publicysta. Jak dodał, Netenjahu nie przejmuje się tym, że Trump straci w USA popularność, a tamtejsze wojsko osłabi swoje możliwości i zużyją część zasobów, ale Polskę powinno to interesować.
To nie walka "dobra" ze "złem"
– Dobrze, że polskie społeczeństwo jest sceptyczne wobec tego, co się dzieje. [...] Musimy wyzbyć się tego naiwnego mesjanizmu i wyzbyć się postrzegania rywalizacji międzynarodowej jako walki dobra ze złem, jakim po prostu nie jest. Oczywiście polityka międzynarodowa podlega polityce moralnej, ale ocenie moralnej podlegają jednostki, a państwa to nie są jednostki. I nie jest tak, że są dobre państwa i złe państwa, jest to dużo bardziej złożone – przypomniał. Kita podkreślił w tym kontekście, że nie należy także idealizować Islamskiej Republiki Iranu, co dostrzega na części polskiej prawicy. – "Teheran-Warszawa wspólna sprawa" to źle pojęty romantyzm. – Powinniśmy rozgraniczyć kwestie aksjologiczne od dyskusji, co się Polsce opłaca – dodał.
Czytaj też:
Macron na Cyprze. Zapowiada misję z użyciem okrętów wojskowych
