Popyt na harpie

Dodano: 
Dziennikarka Monika Olejnik
Dziennikarka Monika Olejnik Źródło: PAP / Andrzej Jackowski
Monika Małkowska II Lista pań, które dziennikarsko rozkwitły po wtargnięciu do TVP „silnych ludzi”, znacząco się wydłużyła. Wysyp talentów? Czy nagrody za przekonania?

Półmetek rządów „drugiego Tuska” musiał prowadzić do emocjonalnego wzmożenia po obu stronach barykady. Dziennikarzom w to graj – przecież we współczesnych mediach nie liczy się prawda, tylko narracja. Im bardziej zażarta, tym lepsza oglądalność. Bo choć udajemy oświeconych Europejczyków, to w istocie buzują w nas barbarzyńskie instynkty. Rzymianie domagali się walk gladiatorskich, Hiszpanie corridy, my łakniemy freak fightów na wszystkich antenach i kanałach.

To już stało się standardem większości (wszystkich?) mediów: tuż po przedstawieniu gości, a właściwie już podczas prezentacji, zaznacza się podział na „swojaków” i„wrogów”: tych pierwszych wita się z tytułami naukowymi (jeśli mają), a adwersarzy pozbawia się tej uprzejmości. Natychmiast po wrzuceniu pierwszego tematu temperatura w studiu rośnie tak, że gdyby jajka mogły lewitować, można by je gotować nad głowami uczestników. O kulturze dyskusji zapomnieć; o równowadze czasu na wypowiedzi takoż – przewagę w dostępie do mikrofonu mają ci, którzy reprezentują front popierany przez daną redakcję.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także