Trudno o bardziej symboliczne podsumowanie stanu polskiej polityki zagranicznej. W czwartek 26 lutego w Sejmie minister Radosław Sikorski, prezentując jej program, grzmiał: „Niezmiennie opowiadamy się za porządkiem międzynarodowym opartym na zapisach Karty Narodów Zjednoczonych – zwłaszcza na poszanowaniu suwerenności, integralności terytorialnej oraz zakazie użycia siły. To normy uniwersalne, obowiązujące wszystkie podmioty prawa międzynarodowego – tak samo ważne w Europie, Azji, Ameryce Południowej czy na kole podbiegunowym. Jak 10 przykazań – nie zawsze są przestrzegane, ale zawsze powinny być punktem odniesienia. Gdzie znikają prawa boskie i ludzkie, tam wchodzi prawo dżungli”. Zaledwie trzy dni później Stany Zjednoczone i Izrael dokonały wspólnego uderzenia na Iran, z punktu prawa międzynarodowego rozpoczynając klasyczną wojnę napastniczą. Iran za moment zresztą także złamał zasady, atakując niebiorące udziału w konflikcie kraje Zatoki Perskiej.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
