Około 20 obecnych i byłych pracowników Biura Rzecznika Praw Dziecka zarzuca kierownictwu instytucji mobbing, nadmierną kontrolę, przeciążenie obowiązkami oraz tworzenie atmosfery ciągłego stresu. Były pracownik Łukasz Korzeniowski pozwał Skarb Państwa, twierdząc, że warunki pracy doprowadziły u niego do problemów zdrowotnych, w tym depresji, a część pracowników mówi także o przypadkach inwigilacji i pracy bez wynagrodzenia za nadgodziny. Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak odrzuca wszystkie zarzuty, podkreślając, że wprowadzała jedynie nowe standardy komunikacji, a wobec Korzeniowskiego prowadzona jest wewnętrzna procedura antymobbingowa.O sprawie opowiada reportaż Justyny Sucheckiej oraz Agaty Listoś z TVN24.
Fala komentarzy. "Powinna podać się do dymisji"
Sprawa budzi olbrzymie emocje, a interwencję już zapowiedzieli politycy KO. "Wspólnie z Przewodniczącą Katarzyną Ueberhan @KUeberhan podjęłyśmy decyzję o zwołaniu posiedzenia połączonych Komisji Polityki Społecznej i Rodziny oraz Komisji ds. Dzieci i Młodzieży. Oczekujemy wyjaśnień w związku z informacjami medialnymi o sytuacji w Biurze Rzeczniczki Praw Dziecka" – poinformowała poseł KO Monika Rosa.
"Nasze dziennikarskie śledztwo zaczęło się od rozmowy z młodym prawnikiem, który po pracy w BRPD zdecydował się pozwać Skarb Państwa. Ta rozmowa zachęciła nas do przyjrzenia się kulisom działania całej instytucji. I jest to bardzo smutny obraz" – napisała współautorka reportażu Justyna Suchecka.
"Jeśli Monice Hornej-Cieślak naprawdę zależy na dzieciach, to po tym tekście poda się do dymisji. Nikt już jej nie zaufa, nikt rozsądny nie będzie chciał u niej pracować. A bez tego jej praca nie ma sensu. No chyba że nie chodzi o dzieci, tylko o jej ego" – dodaje dziennikarz Wirtualnej Polski Szymon Jadczak.
"Akcja z lodami to przy tym pryszcz. Tu powinna być dymisja" – stwierdził Marcel Formela.
"Sz. P. Horna-Cieślak, może zamiast zajmować się lodami w Pszczynie, zainteresuje się Pani mobbingiem, którego podobno dopuszcza się Pani w swoim biurze? Byłoby to z korzyścią dla pracowników oraz… dzieci" – napisał były europoseł Marek Migalski.
"Trudno zebrać myśli po tym tekście" – napisała w mediach społecznościowych nauczycielka Iga Kazimierczyk.
"Nie rozstrzygamy, kto ma rację. Zrobi to sąd. Pokazujemy relacje pracowników biura i pytamy Rzeczniczkę Praw Dziecka o zarzuty. W interesie publicznym sprawdzamy, jak działa instytucja mająca pomagać najsłabszym" – przekazał szef portali informacyjnych TVN Mateusz Sosnowski.
Czytaj też:
"Lody za pasek". Horna-Cieślak niespodziewanie pojawiła się w PszczynieCzytaj też:
800 zł za udział w edukacji zdrowotnej. Decyzja wywołała burzę
