Były pracownik BRPD postanowił pozwać Skarb Państwa w związku z, jak twierdzi, mobbingiem, jakiego doświadczał w trakcie pracy w tej instytucji. Łukasz Korzeniowski twierdzi, że z tego powodu boryka się obecnie z poważnymi problemami zdrowotnymi. Lekarz stwierdził u niego zaburzenia adaptacyjne i epizod depresji.
Jednak według relacji dziennikarzy, sprawa dotyczy więcej niż jednego pracownika. Blisko 20 innych obecnych i byłych pracowników BRPD wskazało na nieprawidłowości w funkcjonowaniu biura, które mają charakter przemocowy.
W BRPD dochodziło do inwigilacji?
Wśród zarzutów, jakie pracownicy stawiają Monice Hornej-Cieślak jest m.in. poczucie stałej kontroli, jakiego doświadczali bądź nadal doświadczają, inwigilacja oraz przeciążenie obowiązkami. Korzeniowski wskazuje, że już po niespełna czterech miesiącach zatrudnienia miał przypisanych 179 spraw, a po pół roku — 247. Wykonywał także dodatkowe obowiązki, takie jak sprzątanie sal po wydarzeniach czy prace w godzinach nadliczbowych, za które nie otrzymywał wynagrodzenia.
Według relacji pracowników, praca w dni wolne i święta miała być codziennością członków BRPD. Sam Korzeniowski pokazał m.in. 63 maile, które mają świadczyć o tym, że takie sytuacje miały miejsce.
Szczególnie niepokojąco brzmią relacje o podsłuchiwaniu rozmów. Pracownicy wskazywali na sytuacje, w których współpracownica Hornej-Cieślak stawała pod drzwiami i zdawała się przysłuchiwać dyskusji. W biurze panowała także atmosfera ciągłego stresu.
Pytania o te zarzuty Rzecznik Praw Dziecka odpowiada, że po przejęciu urzędu musiała wprowadzić nowe standardy komunikacji. Zaprzeczyła, aby miała kontakty z osobą, która rzekomo podsłuchiwała rozmowy pracowników. Stanowczo odrzuciła także oskarżenia o mobbing czy łamanie praw pracowniczych.
Co ciekawe, w biurze toczy się wewnętrzna procedura antymobbingowa, skierowana przeciwko... Korzeniowskiemu. Monika Horna-Cieślak wyjaśnia, że dotyczy ona sytuacji z września 2025 r., jednak nie podaje szczegółów. Według relacji, jakie zebrał TVN24, Korzeniowski nie był jednak konfliktowym członkiem zespołu, a wręcz był lubiany.
Stacja podaje, że w 2024 roku rzecznik zwolniła 15 pracowników kierując się "dobrem instytucji i dzieci, którym służy biuro".
Czytaj też:
Koniec czerwonych pasków na świadectwach? Nowacka odpowiedziałaCzytaj też:
"Lody za pasek". Horna-Cieślak niespodziewanie pojawiła się w Pszczynie
