"Ta afera zatopi KO". Czarnek nie ma wątpliwości

"Ta afera zatopi KO". Czarnek nie ma wątpliwości

Dodano: 
Poseł PiS Przemysław Czarnek
Poseł PiS Przemysław Czarnek Źródło: PAP / Albert Zawada
Afera w Kłodzku może pogrążyć KO. Tak uważa kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek. – To jest takie środowisko ludzi, którzy naprawdę mają ogromnie wiele za uszami – mówi polityk.

Pedofilsko-zoofilska afera w woj. dolnośląskim wstrząsnęła Polską. 45-letni Przemysław L. został skazany na 25 lat więzienia za przestępstwa seksualne popełnione na nieletnich dziewczynkach, zoofilię oraz rejestrowanie tych czynów na filmach i zdjęciach. Jego była żona Kamila L., w przeszłości działaczka Platformy Obywatelskiej, została skazana na 6,5 roku pozbawienia wolności za nieudzielenie pomocy małoletniej – swojej córce z poprzedniego związku, będącej ofiarą gwałtu, a także współudział w znęcaniu się nad zwierzętami.

Czarnek: Ich programy już z nazwy były po prostu zboczone

Do wstrząsającej sprawy i jej ewentualnych politycznych skutków odniósł się w środę na antenie Telewizji Republika Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera.

– To jest bardzo poważna afera, która zatopi, w moim przekonaniu, Platformę Obywatelską. Ja mówiłem o PO i o ich zachowaniach absolutnie skandalicznych już (…) trzy lata temu, kiedy była debata nad wotum nieufności wobec mnie. I z mównicy sejmowej krzyczałem, że tych ludzi trzeba się bać, dlatego że ci ludzie z PO, prezydenci miast z PO finansują ogromnymi pieniędzmi publicznymi, ponad miliard złotych rocznie, stowarzyszenia, organizacje, które po prostu zajmują się sprawami dramatycznymi – powiedział były minister edukacji i nauki. – Wymieniałem programy, które już z nazwy nawet po prostu były zboczone – dodał.

Jak zaznaczył Czarnek, "to jest takie środowisko ludzi, którzy naprawdę mają ogromnie wiele za uszami, finansując tego rodzaju środowiska, które dopuszczają się tego rodzaju bezwstydnych, dramatycznych, przestępczych, antyludzkich działań wobec dzieci, wobec zwierząt także, bo przecież tam mamy do czynienia zoofilią również".

Tak politycy KO reagują na aferę

Sytuację skomentowali również politycy Koalicji Obywatelskiej.

– Trudno kogoś rozliczać, to sytuacja, która może zdarzyć się każdemu. Każdy może mieć takiego sąsiada, o którym nic nie wie, dopóki w sprawę nie wejdą policja i prokuratura – mówi Wirtualnej Polsce jeden z posłów KO.

Rozmówcy podkreślają, że sprawa dotyczy byłej już działaczki KO i bardzo niskiego szczebla. Policja i prokuratura zadziałały, sprawcy zostali osądzeni, więc trudno mówić o politycznym kontekście afery. – To lokalna kwestia, możliwe, że nagłośniona także z powodu tamtejszych sporów między burmistrzem a KO – zauważa polityk KO.

Pojawiła się informacja, że premier Tusk wyjaśnień. – To raczej na szczeblu lokalnym, a nie na poziomie centralnym, nie od wicemarszałek Moniki Wielichowskiej, trudno do niej mieć pretensje – mówi ważny polityk KO. To Wielichowska wspierała Kamilę L., gdy ta walczyła o funkcję w regionie. – Na pewno ta sprawa jest niewygodna dla Moniki. Nie znosi tego dobrze – dodaje informator.

Czytaj też:
Zamknęli korytarz w Sejmie. "Tak boją się pytań o aferę pedofilską w Kłodzku"
Czytaj też:
Afera pedofilska w Kłodzku. Żurek analizuje dokumenty

Źródło: Telewizja Republika / 300polityka.pl, DoRzeczy.pl
Czytaj także