"Miło mi poinformować, że do MSZ dotarł właśnie pakiet 42 podpisanych nominacji ambasadorskich. Dziękuję Panu Prezydentowi Nawrockiemu, zwłaszcza za mianowanie apolitycznych dyplomatów, którzy służą ojczyźnie z narażeniem życia w Kijowie, Teheranie i Abu Zabi" – napisał w środę (1 kwietnia) na platformie X wicepremier, minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Część mediów, w tym TVP Info, TVN24, "Rzeczpospolita" i Onet, poinformowało o "przełomie" w sporze między Pałacem Prezydenckim a MSZ w sprawie nominacji ambasadorskich. Jednak wpis szefa polskiej dyplomacji to tylko nieodpowiedzialny "żart" na prima aprilis, który – jak szybko się okazało – miał swoje przykre konsekwencje.
"Wielu ambasadorów/kierowników placówek niestety uwierzyło i dostaje gratulacje od kolegów z korpusu dyplomatycznego. Teraz, pełni ambarasu, muszą się z tego głupiego żartu tłumaczyć. Zostali upokorzeni" – zwrócił uwagę w mediach społecznościowych szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz.
"Żart" Sikorskiego wywołał burzę. Doradca prezydenta: Kompromitacja
– Cała aktywność Radosława Sikorskiego, Donalda Tuska i kilku innych konstytucyjnych ministrów w rządzie Donalda Tuska, w rządzie tej śmiesznej koalicji, tak naprawdę bardziej smuci niż bawi – ocenił w rozmowie z "Super Expressem" doradca prezydenta Błażej Poboży.
– Mnie już to zupełnie nie śmieszy, to jest pożałowania i ubolewania godne, to co w mediach społecznościowych robi duet Sikorski-Tusk. Do tego stopnia, że wiele osób dlatego potraktowało serio ten wpis Sikorskiego, że po prostu on na co dzień w taki kpiarski sposób, nie licząc się ze stanowiskiem, prowadzi swoją aktywność – powiedział.
– Tak jak wspomniał minister Przydacz, część z tych kierowników placówek czy ambasadorów otrzymywało nawet gratulacje, w czym dodatkowo zostali po prostu ośmieszeni przez swojego szefa. To jest kompromitująca sytuacja w wielu wymiarach – dodał.
Czytaj też:
Kompromitacja mediów po wpisie szefa MSZ. Te redakcje dały się nabrać
