W piątek minister obrony narodowej i minister finansów podpisali umowę o unijną pożyczkę SAFE. W trakcie swojego wystąpienia premier Donald Tusk przekonywał, że kwota przekazana Polsce będzie "zainwestowana wprost i bezpośrednio w polskie bezpieczeństwo, w polski przemysł zbrojeniowy, polskie firmy, które kooperują z polskim przemysłem zbrojeniowym, w nasze możliwości technologiczne". Z kolei szef MON zapewniał, że nie zamierza "przestraszyć się" krytyki ze strony Pałacu Prezydenckiego i opozycji.
Bogucki: To byłoby lepsze rozwiązanie
Tymczasem krytyczne głosy w sprawie SAEE są jednoznaczne. Szef kancelarii prezydenta Karola Nawrockiego ocenił, że zaciągnięta w piątek pożyczka "zadłuży Polaków na pokolenia". Zbigniew Bogucki zwrócił również uwagę, że premier Tusk nie złożył swojego podpisu pod umową.
"Wysyła on Ministra Obrony Narodowej, pana Władysława Kosiniaka-Kamysza, oraz Ministra Finansów. To oni biorą odpowiedzialność. Donald Tusk, jak zwykle w tego rodzaju sprawach, rozkłada ręce i mówi: To nie moja rzecz, wy bierzecie odpowiedzialność" – napisał.
Bogucki przypomniał również, że prezydent Nawrocki złożył własny projekt "SAFE 0 proc.", który umożliwiał finansowanie modernizacji armii, bez konieczności zaciągania kredytów.
"Nawet gdyby był procedowany w tej wersji PSL-u, który przepisał projekt Pana Prezydenta, wyrzucając jedynie te kwestie, w których Prezydent miałby określone możliwości współdecydowania wraz z rządem o sprawach bezpieczeństwa, byłoby to lepsze rozwiązanie. Natomiast w tym projekcie rząd ma decydować głównie o tych pieniądzach, no to gdzie tu jest porozumienie? Gdzie tu jest mowa o wspólnych decyzjach na temat polskiego bezpieczeństwa?" – pytał Bogucki.
Czytaj też:
Rząd podpisał pożyczkę SAFE. Nowy szef BBN zapowiada konsekwencjeCzytaj też:
Niezależna ostro krytykuje nowego szefa BBN
