Brytyjski premier Keir Starmer może ogłosić swoją rezygnację już w poniedziałek, poinformowałaagencja Reuters, powołując się na brytyjski dziennik "Observer”. Tymczasem źródła w rządzie podają, że szef rządu koncentruje się na wypełnianiu swoich obowiązków.
Pozycja premiera coraz słabsza
Komentatorzy wskazują, że pozycja Starmera słabła od miesięcy. Dodatkowo piątkowe zwycięstwo Andy'ego Burnhama w wyborach w Makerfield otworzyło mu drogę do walki o przywództwo w Partii Pracy.
56-letni Burnham jest przez wielu członków Partii Pracy uważany za najbardziej prawdopodobnego następcę Starmera. Zbudowawszy silną bazę polityczną jako burmistrz Wielkiego Manchesteru w północnej Anglii, z łatwością pokonał skrajnie prawicowego Nigela Farage'a w wyborach parlamentarnych o wakujące miejsce.
Burnham nie rzucił od razu formalnego wyzwania Starmerowi, ale w swoim przemówieniu zwycięskim obiecał nową drogę dla kraju.
Również w piątek brytyjski przywódca oświadczył, że będzie zwalczał wszelkie próby odsunięcia go od władzy w ugrupowaniu i wezwał labourzystów, aby nie niszczyli partii wewnętrznymi konfliktami.
"Observer" pisze, że premier miał podjąć decyzję o rezygnacji po weekendowej rozmowie z żoną, która miała miejsce w ich wiejskiej rezydencji w Chequers. Dziennikarze wskazują, że jeśli Starmer zrezygnuje, Wielka Brytania będzie miała siódmego premiera w ciągu zaledwie dekady, co będzie oznaczało największą rotację na stanowisku premiera od prawie dwóch stuleci.
Według szacunków agencji Reuters ponad 100 posłów z partii Starmera (około jednej czwartej wszystkich przedstawicieli Partii Pracy w Izbie Gmin) publicznie oświadczyło, że chcą jego rezygnacji lub podania harmonogramu odejścia.
Czytaj też:
Wielka Brytania znów w UE? Obywatele zabrali głosCzytaj też:
Sprawa Kuczmierowskiego. Sąd w Londynie kolejny raz odroczył posiedzenie
