Zawisza: Przestańcie traktować państwo polskie jako wasz partyjny paśnik

Zawisza: Przestańcie traktować państwo polskie jako wasz partyjny paśnik

Dodano: 
Poseł Razem Marcelina Zawisza
Poseł Razem Marcelina Zawisza Źródło: PAP / Paweł Supernak
W Warszawie panuje partyjny układ, który zapewnia intratne posady ludziom z legitymacjami – powiedziała w Sejmie poseł Marcelina Zawisza.

Na początku 62 posiedzenia Sejmu posłowie tradycyjnie mogli krótko zabrać głos w trybie wniosków formalnych. Na mównicy pojawiła się m.in. poseł Partii Razem Marcelina Zawisza. Parlamentarzystka ponownie zwróciła się do rządzących ze stanowczym apelem.

Zawisza: Partyjny paśnik. Ludzie widzą, co robicie

Panie ministrze Kierwiński, może pan wysyłać tyle SLAPP-ów, ile pan chce, ale nie zmieni to faktu, że będziemy mówić o tym, że w Warszawie panuje partyjny układ, który zapewnia intratne posady ludziom z legitymacjami – powiedziała Zawisza, kierując wzrok w stronę ław zajmowanych przez członków rządu. – Może pan straszyć dziennikarzy, może pan straszyć opozycję, ale prawdy nie zatrzyma pan, bo ludzie widzą, co robicie – dodała.

Poseł powiedziała, że mam do władz jeden apel. – Przestańcie traktować państwo polskie, czy to w samorządzie, czy w instytucjach państwowych, jako wasz partyjny paśnik. Mówiliście, kiedy robiło to Prawo i Sprawiedliwość, że to skandal, a robicie dokładnie to samo. I co więcej, nie widzicie konsekwencji waszych czynów – kontynuowała.

– A do ministra Kierwińskiego jedna uwaga. Panie ministrze, jak pan tyle płaci kancelarii prawnej, żeby wysyłała SLAPP-y, to niech pan się upewni, że przynajmniej w pana nazwisku nie robią literówki – zakończyła.

Przypomnijmy, że sformułowanie SLAPP oznacza bezzasadny pozew sądowy. Chodzi o pozwy lub pisma przedprocesowe mające wywołać efekt mrożący wobec dziennikarzy i krytyków. Taki pozew minister Kierwiński miał podobno wystosować wobec dziennikarki Polsat News Joanny Miziołek w związku z jej pytaniami dotyczącymi sprawy Szpitala Południowego.

Sprawa Szpitala Południowego przelała czarę goryczy

Afera w Szpitalu Południowym w Warszawie wybuchła po tym, jak wyszło na jaw, że SOR-em kierował związany z Koalicją Obywatelską 28-letni lekarz milioner Dawid Kacprzyk, choć nie miał do tego uprawnień. Część zarobków pochodziła z dyżurów, których Kacprzyk faktycznie nie mógł wykonywać, ponieważ musiałby być w kilku miejscach jednocześnie.

Potem portal zero.pl ujawnił, że w placówce funkcjonował "salonik VIP" i specjalna ścieżka przyjęć dla polityków KO. Ponadto szef prosektorium Artur Habowski prowadził tam biznes pogrzebowy – promował zakład należący do swojej wspólniczki z innej firmy i utrudniał odbieranie ciał zmarłych, gdy rodzina chciała skorzystać z usług konkurencji. Sprawą szpitala Południowego zajmuje się obecnie prokuratura, CBA i NIK.

Według ustaleń portalu Zero.pl, prezydent Rafał Trzaskowski był w 2025 roku informowany o tym, co dzieje się w Szpitalu Południowym w Warszawie. Ordynator, który o tym informował, został dwa miesiące później zwolniony z pracy. Lekarze bezskutecznie próbowali też interweniować w sprawie Kacprzyka u dyrekcji szpitala.

Czytaj też:
Tak zacząć reformę systemu zdrowia. Zajączkowska-Hernik: Absolutnie niezbędny krok
Czytaj też:
Wróblewski: Zacznijmy od zniesienia państwowego monopolu na NFZ

Opracował: Grzegorz Grzymowicz
Źródło: DoRzeczy.pl
Czytaj także