Nieco ponad rok przed wyborami, jeśli te odbędą się w terminie, wiemy, że centrolewicowy Blok Senacki, który od 2019 r. kontroluje izbę wyższą parlamentu, ma szansę na umocnienie się w następnej kadencji. To realny scenariusz, pomimo wyraźnych oznak słabnięcia obozu Donalda Tuska, któremu towarzyszy umocnienie się w sondażach partii opozycyjnych, usytuowanych na prawo od centrum. Kluczem do odwrócenia tej aberracji i przejęcia Senatu w 2027 r. z rąk centrolewu jest przede wszystkim postawa Prawa i Sprawiedliwości. Formacji, której wydaje się, że wciąż ma pakiet kontrolny w obozie patriotyczno-tożsamościowym i to wokół niej powinny grupować się inne siły, dając wyborców, nie otrzymawszy w zamian żadnej reprezentacji.
Z Nowogrodzkiej dobiegają od dłuższego czasu głosy, że centroprawicowy pakt senacki byłby możliwy, ale bez Korony Brauna, jak życzy sobie tego Waszyngton, do tego niekoniecznie z całą Konfederacją, a najlepiej z jej częścią narodową wicemarszałka Bosaka. Mówią to lider i politycy PiS, którzy po raz ostatni ułożyli zwycięską ofertę do Senatu w 2015 r.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
