W czwartek minął termin ultimatum dla posłów PiS. Członkowie frakcji Mateusza Morawieckiego nie złożyli oświadczeń o rezygnacji udziału w stowarzyszeniach o charakterze politycznym. Zdaniem kierownictwa PiS taki polityczny i konkurencyjny wobec partii charakter ma założone wiosną br. stowarzyszenie Rozwój Plus, na którego czele stoi Morawiecki. Wobec tego kierownictwo PiS podjęło zapowiadane wcześniej kroki. Jarosław Kaczyński ogłosił w piątek, że około trzydziestu kilku posłów Prawa i Sprawiedliwości "zrezygnowało z członkostwa w partii" po tym, jak odmówili podpisania wspomnianej deklaracji.
Rozłam w PiS. Lisicki: To jest realna przyczyna
W najnowszym nagraniu na kanale Do Rzeczy na YouTube rozłam w PiS komentował Paweł Lisicki. Redaktor naczelny tygodnika omówił sprawę w kilku jej wymiarach. Powiedział m.in., że realna przyczyna konfliktu i rozejścia się dróg Morawieckiego z partią Jarosława Kaczyńskiego leży braku perspektywy byłego premiera zajęcia ważnej pozycji w potencjalnej koalicji rządowej PiS z dwoma Konfederacjami.
– Mateusz Morawiecki i jego otoczenie szybko zorientowało się, że w nowym, ewentualnym rozdaniu, gdyby powstała szeroka koalicja partii prawicowych, czyli PiS, Konfederacja, Bosaka i Mentzena i Korona Grzegorza Brauna, to w takim układzie on nie ma na co liczyć. Nie ma dla niego miejsca jako dla istotnego polityka – powiedział publicysta.
Kaczyński z Braunem nie? Lisicki: Prezes różne rzeczy opowiadał
– Oczywiście wiem, że prezes Kaczyński się odżegnuje od tej szerokiej koalicji, że to jest mało możliwe i że to nie wyjdzie, i że on nigdy z Braunem nie będzie. Prezes Kaczyński różne rzeczy w historii opowiadał, zarzekał się. Konieczność polityczna jest taka, że mając do wyboru koalicję z Tuskiem czy koalicję z Braunem, ostatecznie wybrałby pewnie, zakładam, to drugie, gdyby mógł – ocenił Lisicki.
Konfederacja nie zaakceptowałaby Morawieckiego
W tym właśnie istota rzeczy jeśli chodzi o Morawieckiego. – Układ – PiS, Konfederacja, Korona – uniemożliwiałby odegranie jakiejkolwiek poważnej roli samemu Mateuszowi Morawieckiemu. On doskonale rozumiał, że w takim układzie nie ma dla niego miejsca. Kim miałby? Konfederacja nigdy nie zaakceptowałaby go jako jakiegokolwiek znaczącego polityka – zwrócił uwagę Lisicki.
Jak dodał, być może byłaby zgoda na stanowisko jakiegoś mało znaczącego ministra. – Ale przejście z pozycji tego, że było się premierem przez sześć lat, wcześniej wicepremierem odpowiedzialnym za całą gospodarkę. Biorąc pod uwagę to, co Mateusz Morawiecki głosi, to on ma ambicje wielkie, ma ambicje bycia samodzielnym liderem politycznym. Trudno sobie wyobrazić, żeby, mając takie ambicje, pogodził się z funkcją właśnie jakąś tam podrzędną, a w tym układzie nie mógł na nic innego liczyć – powiedział naczelny "Do Rzeczy".
Tusk gra prokuraturą?
– [...] Być może jest jeszcze czynnik, o którym niektórzy wspominają, czyli presja ze strony samego Tuska, prokuratury, jakaś tajna gra i tak dalej. Ja nie wykluczam, że taka rzecz ma miejsce, ale nie chcę na tym opierać tej analizy, bo gdybym na niej opierał, to oczywiście nie mogę się odwołać do niczego pewnego – nadmienił Lisicki.
Będzie nowa partia? "Soft PiS"
Jego zdaniem pewne w tej sprawę jest to, że Mateusz Morawiecki i duża część skupionych wokół niego posłów, dobrze zdawali sobie sprawę z tego, że dla nich możliwość politycznego przetrwania jako samodzielnego podmiotu to albo przejęcie całego Prawa i Sprawiedliwości, co nie wchodziło w grę, albo wyrwanie z PiS-u części posłów i utworzenie samodzielnego bytu politycznego.
Zdaniem Lisickiego najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest teraz założenie partii politycznej na bazie Stow. Rozwój Plus. – W sensie politycznym będzie to taki soft PiS – powiedział Lisicki.
Czytaj też:
Mentzen: Nie jest tak, że Kaczyński nagle zgłupiał i rozwalił partię Czytaj też:
"Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć". Morawiecki podsumował swoje stanowisko
