Unikalny chiński krajobraz

Unikalny chiński krajobraz

Dodano: 
Flaga Chin
Flaga Chin Źródło: Unsplash / CARLOS DE SOUZA
Jacek Pałkiewicz W kanionach człowiek lepiej rozumie to, co widzi, bo nie patrzy na to z bezpiecznej pozycji obserwatora. Jest wewnątrz. Czuje wilgoć, słyszy wodę, traci orientację w skali. A skala to w podróży sprawa zasadnicza.

Nie byłem w Zhangjiajie. Piszę to od razu, bez kokieterii, bo przez całe życie bardziej ceniłem uczciwość reportera niż efektowną pozę człowieka, który rzekomo widział wszystko. Nie widziałem wszystkiego. Nikt nie widział. Nawet po pół wieku włóczęgi po świecie, po pustyniach, dżunglach, rzekach, lodowych pustkowiach i rubieżach cywilizacji zostają na mapie miejsca, które czekają jak wyrzut sumienia. Zhangjiajie, w chińskiej prowincji Hunan, jest dla mnie właśnie takim punktem. Nie odwiedzonym, ale obecnym w wyobraźni. Nie zaliczonym, ale rozpoznanym jako jedno z tych miejsc, które potrafią zakwestionować nasze przyzwyczajenie do krajobrazu.

W podróżowaniu najniebezpieczniejsze jest przekonanie, że świat już nas niczym nie zaskoczy. Słyszałem to wiele razy: wszystko zostało odkryte, sfotografowane, sfilmowane, opisane, sprzedane w pakiecie z hotelem i transferem. Nie zgadzam się z tym. Świat nie skończył się dlatego, że człowiek zaopatrzył go w wi-fi, mapy satelitarne i plastikowe karty wstępu. Skończyła się jedynie nasza cierpliwość do patrzenia. Kto chce, aby ziemia jeszcze go zdumiewała, musi wyjść poza konsumpcję widoków. Musi odzyskać pokorę.

Najważniejszy jest pion

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.
Czytaj także