Krzysztof Masłoń, Tomasz Zbigniew Zapert: Gorliwą strażniczką pamięci Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego była przez dekady jego córka Kira, nader nieżyczliwa wobec prób demaskowania zarówno życiorysu, jak i spuścizny literackiej ojca. Doświadczył pan jej działalności?
Mariusz Urbanek: Owszem, chociaż nie myślałem jeszcze wtedy o pracy nad biografią tego wyjątkowego poety. Do incydentu doszło po publikacji w „Polityce” mojego artykułu dotyczącego relacji pomiędzy Gałczyńskim a Tuwimem. Pierwszy pisał o drugim w rozmaitych okresach źle, czasem okropnie, natomiast Tuwim, starszy zaledwie o dekadę, traktował Gałczyńskiego niczym syna marnotrawnego. Kira Gałczyńska ukrywała list „Do przyjaciół z »Prosto z Mostu«”, czyli najbardziej antysemicki tekst Gałczyńskiego wymierzony w środowisko związane z „Wiadomościami Literackimi”, głównie w Tuwima i Słonimskiego. I uczyniła to tak skutecznie, że w jeszcze PRL-owskiej, lecz kanonicznej do dzisiaj, pięciotomowej edycji dzieł K.I.G. oraz – niestety zawieszonym – wyborze twórczości poety (wydawnictwa Prószyński i S-ka) tekstu tego zabrakło. Ja w swoim szkicu uznałem go za ważny. I oto niedzielny obiad rodzinny przerwał mi dzwonek telefonu, jeszcze wtedy stacjonarnego.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
