Aktor uważa, że decyzja miała być konsekwencją jego krytyki byłej minister kultury Hanny Wróblewskiej. W odpowiedzi napisał list do premiera Donalda Tuska i udziełil wywiadu, w którym mówił o "najczarniejszych czasach systemów totalitarnych". – Poczułem się jak w najczarniejszych czasach systemów totalitarnych. To jest naplucie mi w twarz – powiedział w rozmowie z Magdaleną Rigamonti.
List do Tuska i… porównania do Jaruzelskiego
Olbrychski ujawnił, że przygotował odręczny list do Donalda Tuska, jednak nie doczekał się od premiera odpowiedzi. – Za czasów komuny napisałem list do generała Jaruzelskiego i reakcja była niemal natychmiastowa. Teraz... – mówił aktor. Według niego decyzja dotycząca festiwalu przypomina mechanizmy znane z czasów PRL. – Wydarzyła się rzecz niesamowita: ocenzurowano Daniela Olbrychskiego. Rozumiałbym to, gdybyśmy żyli w czasach PRL-u – stwierdził.
Jednocześnie podkreślił, że nadal wspiera obecnego premiera. – Bardzo go lubię, wspieram, uważam go za prawdziwego, jedynego w tej chwili wielkiego męża stanu, szanowanego na świecie. I mam do niego zaufanie. Dlatego właśnie do niego kieruję ten list – powiedział.
"Ocenzurowano Daniela Olbrychskiego"
Aktor przekonywał, że po raz pierwszy od pół wieku miał zostać członkiem jury festiwalu w Gdyni. Jak twierdzi, propozycję złożył mu nowy prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich Grzegorz Łoszewski. – Ucieszyłem się. I co się okazało? Że to musi zatwierdzić Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego – mówił.
Olbrychski wskazał nazwisko urzędnika, który miał sprzeciwić się jego kandydaturze. – Pan dyrektor z ministerstwa, który nazywa się Maciej Dydo, powiedział, że nie ma mowy, żebym był członkiem jury, bo ośmieliłem się skrytykować poprzednią minister kultury Hannę Wróblewską – stwierdził. Dodał również: – Ja, stojący zawsze, kiedy trzeba, po właściwej stronie, zostałem przez tę stronę opluty. Opluty! To jest naplucie mi w twarz.
Ostra krytyka Hanny Wróblewskiej
Jeszcze w grudniu 2024 r. Olbrychski otwarcie atakował minister kultury Hannę Wróblewską podczas programu „Dzień Dobry TVN”. – Rozczarowała mnie nasza koalicja rządząca, którą artyści wspierają, tak jak umieją, w 99 procentach, wyborem ministry kultury, która jest wstydem dla polskiej kultury i dla tej koalicji – mówił.
Olbrychski podkreślił, że czeka teraz na odpowiedź premiera i ministerstwa. – Będę czekał na reakcję Ministerstwa Kultury, które z naturalnych powodów jest moim ministerstwem – stwierdził. Aktor ujawnił również, że wiceminister Andrzej Krawczyk miał zapewnić go, iż zajmie się sprawą i „wezwie na dywanik” dyrektora Macieja Dydę. – Jestem sam ciekaw reakcji. Uważam, że trzeba wyrywać chwasty, nawet w naszym środowisku, a szczególnie w naszym środowisku – podsumował.
Czytaj też:
Skandaliczny apel w obronie Zełenskiego. "Czciciele polskich faszyzujących nacjonalistów"
