Twórca InPostu zarzuca koncernowi unikanie odpowiedzialności za oszukańcze reklamy. "UWAGA!!! Meta wydała oświadczenie w sprawie spamu. Próżno szukać w nim słowa »przepraszamy«" – zaczął swój wtorkowy wpis Rafał Brzoska.
Przedsiębiorca odniósł się do stanowiska Mety wydanego po jego wcześniejszym wpisie dotyczącym fałszywych reklam wykorzystujących jego wizerunek. Koncern zwrócił w nim uwagę m.in. na publiczne wymienienie przez Brzoskę nazwisk osób związanych z firmą. "Jest za to zdanie, że publiczne wymienianie z nazwiska ich pracowników »zagraża ich bezpieczeństwu«" – napisał Brzoska.
"Nie ma Mety jako podmiotu odpowiedzialnego"
Brzoska zwrócił uwagę na fragment stanowiska firmy, zgodnie z którym walka z oszustwami wymaga współpracy platform, instytucji finansowych i konsumentów. "Zwróćcie uwagę, kogo w tym zdaniu brakuje. Nie ma Mety jako podmiotu odpowiedzialnego!!! Jest za to konsument, czyli ofiara, której przypisano współodpowiedzialność za to, że ktoś sprzedał przestępcy zasięg" – napisał.
I dodał: "Uczciwie brzmiałoby: »Przepraszamy, zarabiamy na tym i nie umiemy tego zatrzymać«". Przedsiębiorca przypomniał, jakie fałszywe informacje na jego temat pojawiały się w płatnych materiałach na platformach koncernu. "To z płatnych reklam na Facebooku i Instagramie dowiedziałem się, że zatrzymała mnie policja, że pobiłem żonę, że moja żona nie żyje i że nastąpił »mój tragiczny koniec«. Widziały to moje dzieci" – napisał.
"I to Meta czuje się zagrożona"
Meta w swoim oświadczeniu przekazała, że publiczne wymienianie z nazwiska i atakowanie jej pracowników w internecie "zagraża ich bezpieczeństwu" i nie pomaga w rozwiązaniu problemu. Brzoska przypomniał natomiast, że krótko po jego wcześniejszym wpisie jego konto na Instagramie zostało zablokowane. Później zostało przywrócone.
"Krótko po ujawnieniu nazwisk moje konto na Instagramie zostało zablokowane. I to Meta czuje się zagrożona!!! BEZCZELNOŚĆ level HARD!" – napisał.
Brzoska o miliardach dolarów
W dalszej części wpisu przedsiębiorca przywołał ustalenia Reutersa oparte na wewnętrznych dokumentach Mety. "Reuters, na podstawie wewnętrznych dokumentów samej Mety, ustalił, że firma szacowała u siebie około 16 mld dolarów, jako pochodzące z reklam oszukańczych i towarów zakazanych" – napisał.
Chodzi o opisywany przez Reutersa wewnętrzny szacunek Mety, zgodnie z którym około 10 proc. jej przychodów za 2024 r., czyli około 16 mld dol., mogło pochodzić z reklam związanych z oszustwami i zakazanymi towarami. Nie była to pozycja oficjalnie wykazana przez spółkę w wynikach finansowych jako przychody z oszustw.
Brzoska zestawił tę kwotę z zyskiem koncernu. "Zysk netto Mety za 2025: 60,46 mld USD. To jedna trzecia całego rocznego zysku tej firmy. Około 55 mln dolarów dziennie" – napisał. "Nikt nie kasuje dobrowolnie jednej trzeciej zysku. Dlatego apele nie działają. Działa tylko prawo" – zaapelował na koniec do polityków.
Czytaj też:
Ostry spór Brzoski z Metą. Gawkowski ma żądanie, przy okazji uderza w prezydenta
