W RZECZY SAMEJ Krowa, która głośno ryczy, mało mleka daje – cóż, nie mogę się oprzeć pokusie przytoczenia tej mądrości ludowej, obserwując kolejne wystąpienia Donalda Trumpa na temat wojny z Iranem i ogólnie potęgi USA.
Być może głównym celem jego fanfaronady jest na zimno prowadzona operacja PR-owska, której zadaniem jest przekucie klęski w zwycięstwo. Tak należałoby choćby interpretować wystąpienia prezydenta USA w Dallas w Teksasie, na konwencji Partii Republikańskiej. Sam fakt, że do wydarzenia tego dochodzi teraz, a nie jak zwykle w roku wyborów prezydenckich, pokazuje już frustrację i strach w otoczeniu Trumpa. Najkrócej mówiąc, wiele wskazuje na to, że w listopadzie republikanie utracą kontrolę nad Kongresem i że główną przyczyną spodziewanej katastrofy będzie właśnie polityka prezydenta.
W Dallas było to samo co zawsze, a nawet bardziej. Prezydent Trump ogłosił swoje kolejne, ostateczne (ostatecznie ostateczne) bezwarunkowe zwycięstwo.
Felieton został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy .
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

