Co ma wspólnego zasada nieoznaczoności Heisenberga, mówiąca o niepewności pomiarów w świecie kwantowym, z Trybunałem Konstytucyjnym Anno Domini 2026 w Polsce? Wbrew pozorom – całkiem sporo. Tak jak na poziomie kwantowym nie możemy zmierzyć dokładnie, gdzie znajduje się dana cząstka, tak stwierdzenie, ilu właściwie sędziów zasiada dzisiaj w Trybunale Konstytucyjnym, zależy przede wszystkim od tego, jakie są sympatie polityczne oceniającego.
Jeśli zajrzymy na stronę TK, to dowiemy się, że do gremium należy 11 sędziów, a więc nieobsadzone są wciąż cztery wakaty. Gdyby jednak zapytać przedstawicieli koalicji rządzącej, odpowiedzą, że sędziów jest 14, a za moment będzie 15, gdy ślubowanie złoży Maciej Berek. Prawdopodobnie będzie to ślubowanie niespełniające ustawowego wymogu – tak jak interpretuje go opozycja – zawartego w ustawie o statusie sędziów TK: „Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa [ślubowanie] wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej”. Spór dotyczy interpretacji słowa „wobec” oraz tego, czy ślubowanie jest warunkiem pełnienia funkcji czy nie, a więc czy prezydent nie przyjmując ślubowania, może faktycznie zablokować urzędowanie sędziego wybranego już przez Sejm.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
