Gdy w listopadzie 2019 r. ogłoszono, że Fulton Sheen zostanie beatyfikowany w ciągu kilku tygodni w rodzinnej Peorii, wydawało się, że po latach starań wszystko jest już rozstrzygnięte. Watykan zatwierdził cud niezbędny do ogłoszenia arcybiskupa błogosławionym, termin uroczystości podano publicznie. Jednak w ostatniej chwili nastąpił zwrot. Salvatore Matano, biskup diecezji Rochester, zwrócił się do nuncjusza z prośbą o odłożenie beatyfikacji, powołując się na konieczność ponownego zbadania decyzji Sheena wobec księży dopuszczających się nadużyć seksualnych wobec dzieci. Kilkanaście dni później Watykan odwołał beatyfikację.
Papieżem był wówczas Franciszek, niełączony w żaden sposób z linią duszpasterską odbieranego dziś jako konserwatysta Sheena, dlatego bezprecedensowa decyzja o odwołaniu beatyfikacji wywołała ogromne emocje. Sprawy dotyczące nadużyć seksualnych są bowiem bardzo poważne, a przyklejenie tego typu zarzutu do nieżyjącego od 40 lat kandydata na ołtarze wielu wydało się wręcz niegodne. Pytanie dotyczyło bowiem tego, czy jako biskup diecezji Rochester abp Sheen właściwie reagował na przypadki nadużyć. Diecezja Peoria odpowiadała, że wszelka dokumentacja została przecież już wcześniej przebadana i nie wykazała żadnej jego winy.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
