Tusk cytował materiały ze śledztwa dot. Zondacrypto. Prawnik zarzuca mu manipulację

Tusk cytował materiały ze śledztwa dot. Zondacrypto. Prawnik zarzuca mu manipulację

Dodano: 
Donald Tusk, premier
Donald Tusk, premier Źródło: Flickr / Kancelaria Premiera (CC BY-NC-ND 4.0)
Prawnik, rektor Warszawskiej Akademii Medycznej Nauk Stosowanych Piotr Kusznieruk zarzuca Donaldowi Tuskowi manipulacyjne przedstawienie materiałów ze śledztwa dotyczącego Zondacrypto.

4 września Donald Tusk wystąpił w Sejmie przed głosowaniem nad odrzuceniem prezydenckiego weta do ustawy o rynku kryptoaktywów. Premier odczytał wówczas fragmenty protokołu z postępowania dotyczącego Zondacrypto. Tusk przytoczył m.in. wypowiedź dotyczącą Zbigniewa Ziobry. – Zbyszek zapoznał się z aktami (...) obiecał, że jak wróci do władzy w Ministerstwie Sprawiedliwości, czego jest pewien, to ukręci łeb wszystkim tym sprawom i żebym się nie martwił – cytował premier.

Kusznieruk punktuje sposób przedstawienia sprawy

Piotr Kusznieruk zwrócił uwagę, że podczas wystąpienia premiera opinia publiczna nie znała statusu procesowego autora przytaczanych wypowiedzi. – Problem polega na tym, że przez kilka dni opinia publiczna nie znała statusu procesowego osoby, której wypowiedzi premier wykorzystał. Rzeczniczka Prokuratora Generalnego odmawiała jego ujawnienia, a dopiero później prok. Ewa Wrzosek poinformowała, że Przemysław Kral składa wyjaśnienia jako podejrzany, a nie zeznania jako neutralny świadek – napisał rektor.

Zdaniem Kusznieruka pominięcie tej informacji miało znaczenie dla sposobu, w jaki odbiorcy mogli ocenić słowa przytoczone przez Tuska. – Ujawnienie obciążających fragmentów bez równoczesnego przedstawienia statusu autora pozbawiało opinię publiczną kluczowego kontekstu potrzebnego do oceny wiarygodności materiału – stwierdził.

"To rozróżnienie ma zasadnicze znaczenie"

Kusznieruk wskazał, że podejrzany – inaczej niż świadek – ma prawo odmówić składania wyjaśnień oraz odpowiedzi na pytania. Zarzucił jednocześnie premierowi wykorzystanie wybranych fragmentów materiału z niezakończonego postępowania bez możliwości ich sądowej weryfikacji. – Premier, odczytując wybrane fragmenty z mównicy, takiej kontroli nie przeprowadza. Nie ma tam pełnego materiału, pytań obrony ani weryfikacji przez sąd. Jest natomiast wybrany fragment akt i autorytet urzędu Premiera – stwierdził. – Pomówienie podejrzanego nie staje się prawdą dlatego, że zapisano je w protokole. Protokół nie jest wyrokiem, a wyjaśnienia podejrzanego nie są ustaleniem faktycznym – dodał.

Według Kusznieruka takie wyjaśnienia wymagają potwierdzenia m.in. dokumentami, przepływami finansowymi, korespondencją, nagraniami i innymi niezależnymi dowodami.

Kusznieruk: Najpierw wypowiedzi, później status ich autora

Kusznieruk za kluczową uznał kolejność wydarzeń. Najpierw Tusk wykorzystał w Sejmie obciążające wypowiedzi z postępowania, a dopiero później opinia publiczna dowiedziała się, że ich autor składa wyjaśnienia jako podejrzany. – Sedno problemu stanowi więc kolejność zdarzeń: najpierw publicznie wykorzystano obciążające wypowiedzi, następnie przez pewien czas nie ujawniano statusu ich autora, a dopiero później okazało się, że chodzi o podejrzanego składającego wyjaśnienia – napisał.

– Proces karny nie może zostać zastąpiony procesem politycznym z mównicy sejmowej. W państwie prawa dowody ocenia sąd, a politycy mogą komentować prawomocne rozstrzygnięcia – nie zastępować ich własną interpretacją materiału ze śledztwa – podsumował Kusznieruk.

Czytaj też:
Tusk ujawnił zeznania Krala. Sprawa będzie miała finał w prokuraturze
Czytaj też:
PiS składa zawiadomienie na Tuska. Ozdoba: Został załadowany na minę

Źródło: X
Czytaj także