Jak ustaliło RMF FM, potwierdził to jego adwokat, mecenas Jacek Dubois. Tymczasem lekarz, który na nagraniu Kanału Zero stwierdził, że ma aferę „w du***”, nadal pracuje w zawodzie.
Zgorzelski: Nie powinno być żadnego krycia
Brak wezwania Kacprzyka na przesłuchanie skomentował we wtorek na antenie Radia Zet wicemarszałek Sejmu Piotr Zgorzelski z PSL. – Uważam, że powinien być wezwany przez prokuraturę, tak jak wielu świadków w tej sprawie – powiedział. – Moim zdaniem w takiej sprawie nie powinno być żadnego krycia (...) Mam wrażenie, że nie ma, zobaczymy – dodał.
Do sprawy odniósł się również senator PiS Stanisław Karczewski, który w rozmowie z RMF24 skrytykował zachowanie lekarza i reakcję samorządu lekarskiego. – Jestem porażony butą, bezwzględnością tego młodego aroganta. Izba lekarska zapowiadała, że będzie zawieszone prawo wykonywania zawodu, a po jakimś czasie prezes zmienił zdanie. To jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe – powiedział.
"Mam to w du***". Kacprzyk nagrany z ukrycia
Kacprzyk, który po zwolnieniu ze Szpitala Południowego znalazł zatrudnienie w Centrum Medycznym w Jaktorowie, został niedawno nagrany ukrytą kamerą przez dziennikarzy Kanału Zero. Podczas wizyty lekarskiej stwierdził, że ma aferę "w du***", po czym pokazywał rozmówcy zdjęcia swojego Porsche. Narzekał również, że z powodu zainteresowania mediów nie może przyjeżdżać nim do pracy. – Teraz nie pojeżdżę, bo będzie takie poruszenie na wsi, że się nie da funkcjonować – mówił.
Na nagranie zareagowała zastępca rzecznika Naczelnej Izby Lekarskiej Iwona Kania. – Naczelna Izba Lekarska i środowisko lekarskie są poruszone całą tą sytuacją. Ciągnie się od czerwca i negatywnie wpływa na wizerunek wszystkich lekarzy w Polsce – powiedziała w programie Wirtualnej Polski. – Boli mnie to, bo pokazuje arogancję. Odbieramy też telefony od lekarzy i lekarzy emerytowanych, którzy mówią, że nasz zawód jest niszczony przez właśnie osoby butne – dodała.
Według Kani postępowanie samorządu lekarskiego wobec Kacprzyka może potrwać nawet pół roku.
1,6 mln zł zarobków i dwa śledztwa
Afera w Warszawskim Szpitalu Południowym wybuchła w czerwcu po publikacjach portalu Zero.pl. Dziennikarze ujawnili, że Kacprzyk, będąc w trakcie specjalizacji z anestezjologii, miał w ubiegłym roku zarobić 1,6 mln zł. Według ustaleń portalu na kierowanym przez niego oddziale politycy KO mieli być przyjmowani bez kolejki i korzystać ze specjalnego "saloniku VIP".
W związku ze sprawą prokuratura wszczęła dwa śledztwa. Pierwsze dotyczy oszustwa na kwotę przekraczającą pół miliona złotych, drugie – nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego. Po ujawnieniu afery Kacprzyk został zwolniony ze szpitala, odszedł z Koalicji Obywatelskiej i zrzekł się mandatu radnego warszawskiego Ursusa.
Czytaj też:
Zgrzyt ws. Kacprzyka? "Powinien być wezwany" Czytaj też:
Jędrzejewski wycofał oskarżenia wobec Kacprzyka? Lekarz zaprzecza
