W poniedziałek 19 grudnia, 538 elektorów odda swój głos wybierając 45. prezydenta USA. Głosowanie elektorów poprzedzone było wyborami powszechnymi, w których obywatele głosowali na wyłanianych przez partię elektorów, którzy teraz, stosowanie do przynależności partyjnej, powinni oddać głos na kandydata swojej partii. Pytanie brzmi jednak, czy muszą oddać głos na swojego kandydata?
"Nielojalni" elektorzy
Konstytucja nie nakazuje elektorom, aby głosowali w konkretny sposób, zależnie od przynależności partyjnej. Oznacza to, że np. republikański elektor może oddać głos na kandydatkę Demokratów i na odwrót.
Chociaż sytacja taka nie jest zbyt często, to zdarzyła się już w historii Stanów Zjednoczonych ponad 150 razy. W takich sytuacjach, „nielojalni" wobec partii elektorzy zagłosowali na kogoś innego, niż główny kandydat partii do której należeli. W związku z takimi przypadkami, aż 30 stanów przyjęło regulacje, które nakładają na elektorów groźbę kary finansowej, jeśli zagłosują na kandydata, który nie zwyciężył w danym stanie.
Osoba obdarzona odpowiednimi kwalifikacjami
O głosy republikańskich elektorów zaapelowała m.in. grupa amerykańskich artystów, którzy w krótkim spocie proszą polityków o zagłosowanie zgodnie z sumieniem, a nie z tradycją.
– Jak wiecie, nasi ojcowie założyciele stworzyli Kolegium Elektorów, by uchronić naród amerykański od niebezpieczeństwa wyboru demagoga, by sprawić, że wybór padnie na osobę w wybitnym stopniu obdarzoną odpowiednimi kwalifikacjami – podkreśla w spocie Martin Sheen.
Aktor apeluje wraz z innymi artystami, aby nie głosowali na Trumpa, ale na innego kandydata, niekoniecznie z Partii Demokratycznej.
