Kijowskie ciemności
  • Maciej PieczyńskiAutor:Maciej Pieczyński

Kijowskie ciemności

Dodano: 
Ukraina. Życie w schronie
Ukraina. Życie w schronie Źródło: PAP/EPA / Mykola Tys
Brak prądu, ogrzewania, Internetu, ciepłej wody. Nieustanne zagrożenie atakami z powietrza. W perspektywie – możliwy całkowity blackout i ewakuacja. Być może emigracja do Polski. Tak wygląda rzeczywistość mieszkańców Kijowa.
R osjanie, nie mogąc podbić Ukrainy, próbują ją zniszczyć. Zmasowane ataki z powietrza przy użyciu rakiet i dronów to coraz częściej stosowana przez Moskwę taktyka. Jedyna, za to skuteczna odpowiedź na zwycięstwa Ukraińców. We wrześniu Rosjanie ponieśli dotkliwą klęskę w obwodzie charkowskim. W październiku uszkodzony został most Kerczeński. Zemstą Putina był największy od początku pełnowymiarowej wojny atak rakietowy na infrastrukturę energetyczną na terenie właściwie całego kraju. W listopadzie Rosjanie stracili Chersoń – jedyne zdobyte po 24 lutego miasto obwodowe – wraz ze strategicznie kluczowym przyczółkiem na lewym brzegu Dniepru. Rosjanie znów odpowiedzieli uderzeniem w infrastrukturę i cywilów. 15 listopada po raz kolejny doszło do najbardziej zmasowanego od początku inwazji ataku z powietrza. Na 90 rakiet udało się zniszczyć aż 70, ale pozostałe dokonały spustoszenia. Skutkiem były przerwy w dostawie prądu w 18 obwodach. Światło zgasło w domach 7 mln Ukraińców. W tym ponad połowy kijowian. Przy okazji zbłąkana rakieta spadła na terytorium Polski, zabijając dwie osoby w przygranicznej miejscowości Przewodów. Stolicy od wielu miesięcy nie zagraża rosyjskie oblężenie. Ale na ulicach całkowicie bezpiecznie nie było w zasadzie ani razu po 24 lutego. W ostatnich tygodniach coraz częściej na Kijów spadają rosyjskie pociski. 5 listopada mer Witalij Kliczko stwierdził, że w mieście może zabraknąć prądu, ogrzewania i wody. Zaapelował do mieszkańców, aby rozważyli ewentualność czasowego wyjazdu poza stolicę – do budynków, które posiadają autonomiczne źródło ogrzewania i ujęcie wody. Dzień później władze Kijowa przyznały, że nie wykluczają ewakuacji miasta, jeśli dojdzie do całkowitej utraty systemu zasilania. Każdy kolejny zmasowany atak rakietowy zwiększa takie ryzyko.
Cały artykuł dostępny jest w najnowszym wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

 0
Czytaj także