Problem, gdy Ameryka nie podąża właściwą ścieżką, polega na tym, że nie tylko staramy się rozpiep.... nasz własny kraj, ale próbujemy rozpiep.... wiele innych krajów. [...] Ameryka [...] próbuje Wam mówić, jak powinniście wychowywać Wasze dzieci, próbuje Wam powiedzieć, że Wasza wiara jest staromodnym dziedzictwem, że musicie odłożyć stare ubrania i założyć nowe […], poprzez przekupywanie Was i ciągłe ataki za pośrednictwem mediów – mówił na początku maja w stolicy Węgier Matt Schlapp, przewodniczący American Conservative Union (amerykański związek konserwatywny), jednocześnie zapewniając uczestników międzynarodowego zjazdu konserwatystów, w tym i premiera Viktora Orbána, że opisana postawa Stanów Zjednoczonych nie odzwierciedla „serca i ducha amerykańskiego narodu”.
Po złej dla lewicy passie naznaczonej dojściem do władzy Donalda Trumpa w Stanach Zjednoczonych oraz Mattea Salviniego, który objął stanowisko wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych we Włoszech, nie mówiąc już o wygranej zwolenników brexitu w referendum z 2016 r. w Wielkiej Brytanii (to wszystko miało wydarzyć się oczywiście za sprawą Putina), lewicowo-liberalne media i politycy odetchnęli z ulgą: uniknięto najgorszego w wyborach do Parlamentu Europejskiego, włoskiej lewicy udało się, dzięki zakulisowym targom, uniknąć przyspieszonych wyborów i objąć władzę już bez Ligi Salviniego, Trump przegrał wybory z Joe Bidenem i demokraci odzyskali kontrolę nad Kongresem. Zwieńczeniem tego procesu była przegrana prawicowego „populisty”, czyli konserwatysty Jaira Bolsonaro w Brazylii na rzecz lewicowca Luli. Fala „prawicowych populistów” została zatrzymana. Po kilku latach płonnych nadziei Orbán i Kaczyński zostali, tak jak wcześniej, sami na placu boju po stronie reakcji. Odcinając im dostęp do funduszy europejskich, odizolowane rządy Węgier i Polski można będzie zapewne niedługo ujarzmić lub, jeszcze lepiej, zmienić.
Skręt w prawo
Czyżby? Od ubiegłego roku w zachodnim i lewicowym przekazie medialnym znów słychać rosnący niepokój, a obóz konserwatystów po obu stronach Atlantyku cechuje coraz większa pewność siebie i poczucie, że prawicowa fala tylko przybiera na sile i że tym razem nikt i nic jej nie zatrzyma.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.