Arktyczny wyścig zbrojeń
  • Marcin MakowskiAutor:Marcin Makowski

Arktyczny wyścig zbrojeń

Dodano:   /  Zmieniono: 
fot. ITAR-TASS/FORUM
fot. ITAR-TASS/FORUM 
Wraz z upadkiem Związku Sowieckiego również w USA zarzucono plany militaryzacji Arktyki. Dzisiaj Moskwa wraca do nich ze zdwojoną siłą. Czy na mroźnej północy powtarza się właśnie scenariusz ukraiński?

Pomimo zaangażowania Rosji w Syrii i kryzysu ukraińskiego, który umiejętnie podsycany skupia uwagę społeczności międzynarodowej na jej zachodniej i południowej granicy, Kreml równocześnie prowadzi inną ryzykowną grę. Zdecydowanie ważniejszą z geostrategicznego punktu widzenia niż próba secesji obwodu donieckiego.

Ocieplające się wody szelfu arktycznego, nowe szlaki handlowe oraz oszałamiające złoża ropy i gazu sprawiły, że Władimir Putin postanowił odbudować lodowe imperium składające się z sieci baz wojskowych, rozsianych po opuszczonych od czasów upadku ZSRS wyspach. Dla kraju uzależnionego od eksportu złóż naturalnych Arktyka stanowi oczywisty kierunek ekspansji. Plany militaryzacji regionu nie kończą się tylko na zapowiedziach. Ministerstwo obrony jako jedyne nie musi się obawiać cięć w obecnym budżecie Rosji, czego efekty widoczne są już nie tylko na zdjęciach satelitarnych, lecz także w rosyjskiej propagandzie, coraz częściej chwalącej się relacjami z arktycznych placów budowy. Na jednej tylko wyspie Kotielnyj w archipelagu Wysp Nowosyberyjskich 99. Grupa Taktyczna rozporządza rakietowym systemem obrony wybrzeża, baterią przeciwlotniczą, ponad 50 wozami bojowymi oraz samolotami.

fot. ITAR-TASS/FORUM

Cały artykuł dostępny jest w 2/2016 wydaniu tygodnika Do Rzeczy.

Czytaj także