Oczy całego świata zwrócone są na Grenlandię odkąd prezydent USA Donald Trump zapowiedział przejęcie tej największej na świecie wyspy. Podkreślił, że Stany Zjednoczone "muszą mieć" Grenlandię ze względów bezpieczeństwa narodowego. Przekonywał również, że jeśli wyspy nie będą kontrolować Amerykanie, to zajmą ją Chińczycy lub Rosjanie.
Dania zapowiada, że będzie bronić Grenlandii w przypadku amerykańskiego ataku. Wysłanie żołnierzy na wyspę zapowiedziały m.in. Francja, Niemcy, Szwecja i Norwegia.
Sprawa Grenlandii. Włochy nie wyślą swoich żołnierzy
Włoski minister obrony Guido Crosetto stwierdził w piątek (16 stycznia), że nie widzi potrzeby wysyłania wojsk na Grenlandię. Zwrócił jednocześnie uwagę na niewielką liczbę żołnierzy, których kraje europejskie zdecydowały się przerzuć na wyspę.
– Co może zrobić stu, dwustu czy trzystu żołnierzy dowolnej narodowości? To brzmi jak żart – ocenił. – Nie chodzi o rywalizację o to, kto wyśle wojsko w różne miejsca na świecie; nasze podejście jest racjonalne – podkreślił.
Jego zdaniem w tej sprawie potrzebna jest koordynacja działań w ramach NATO. – Musimy się zjednoczyć, a nie dzielić – oświadczył Crosetto, cytowany przez włoską agencją prasową ANSA.
Przyszłość NATO pod znakiem zapytania. Trump nieugięty
Trump w niedawnym wywiadzie dla "New York Timesa" powiedział, że USA mogą być zmuszone do "wyboru" między Grenlandią a NATO. Ewentualna interwencja wojskowa USA na wyspie będzie – zdaniem ekspertów – równoznaczna z końcem Sojuszu, jaki znamy.
Premier Donald Tusk oświadczył w czwartek, że Polska nie planuje wysłać swoich żołnierzy na Grenlandię. Jak dodał, biorąc pod uwagę dotychczasowe działania Trumpa, to jeśli chodzi o Grenlandię każdy scenariusz jest możliwy.
Czytaj też:
Sprawa Grenlandii. Chiny ostrzegają Trumpa przed "pretekstem"
Polecamy Państwu „DO RZECZY+”
Na naszych stałych Czytelników czekają: wydania tygodnika, miesięcznika, dodatkowe artykuły i nasze programy.
Zapraszamy do wypróbowania w promocji.
