To najgorsza zima w historii Kijowa. Wielu mieszkańców posłuchało apelu Witalija Kliczki. Przez pierwsze trzy tygodnie nowego roku Kijów opuściło ok. 600 tys. osób. Jeszcze kilka miesięcy temu w stolicy mieszkało ok. 3,6 mln osób. Wciąż zatem większość Kijowian zostaje w swoich często pozbawionych prądu, wody i ogrzewania domach.
20 stycznia Rosjanie kolejny raz przypuścili zmasowany atak z powietrza na Kijów. Ponad 5,5 tys. wielopiętrowych budynków mieszkalnych zostało pozbawionych ogrzewania. Prawie cała lewobrzeżna (czyli wschodnia, poza centrum) część miasta została odcięta od dostaw wody. Na prawym brzegu Dniepru ciśnienie wody jest obniżone. Problemy nie ominęły nawet budynków rządowych czy administracji państwowej. Wody brakuje nawet w budynku Rady Najwyższej.
Coraz bliżej katastrofy
Sytuacja w stolicy Ukrainy jest krytyczna. „Kijów, niestety, jest coraz bliżej katastrofy energetycznej. Stabilnego ogrzewania nie będzie w mieście jeszcze przynajmniej przez tydzień” – przyznał na antenie telewizji internetowej Novyny Live ekspert Ukraińskiego Instytutu Przyszłości Stanisław Ihnatjew. W zaopatrującej Kijów, największej na Ukrainie elektrociepłowni po atakach rosyjskich przestały działać dwa z czterech bloków. Sytuację dodatkowo pogarsza utrzymująca się od dłuższego czasu minusowa temperatura.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.

